Wyrazy uznania i podziwu, ale i akty agresji - z takimi reakcjami spotyka się zabytkowy lodołamacz "Kuna", który od blisko trzech miesięcy cumuje w centrum Gorzowa przy bulwarze. Stowarzyszenie Wodniaków Gorzowskich postanowiło wyprowadzić na okres lata statek z portu, by mogli go na co dzień oglądać gorzowianie i turyści. "To był dobry krok, bo spacerowicze chętnie czytają baner opisujący historię lodołamacza, ogladają statek, fotografują się na jego tle i umawiają na rejsy" - ocenia kapitan Jerzy Hopfer. Zaraz jednak dodaje, że po zmroku przestaje być tak przyjaźnie.
Podchmieleni imprezowicze próbują puszczać cumy, wchodzić na statek, obsikują cenny kadłub wiekowego lodołamacza.
Chuligańskie wybryki nie dotyczą tylko "Kuny". W naszym mieście parokrotnie dochodziło do ściągania cum mniejszym łódkom. Wodniacy, którzy przypływają do Gorzowa z Polski, Niemiec czy Holandii, boją się stawiać swoje motorówki przy bulwarze. "Jak tylko przyjechałem do Gorzowa, usłyszałem, że tutaj wodniak nie może czuć się bezpiecznie" - mówi pan Wojciech Łączkowski z Poznania, który swoją motorówką "Quo vadis" stanął dla bezpieczeństwa do burty "Kuny". . On także, jak wielu innych wodniaków, czeka na marinę w gorzowskim porcie, by tam bezpiecznie stanąć swoją łódką.
Dodajmy, że "Kuna" będzie stała przy bulwarze do końca sezonu, bo jak podkreśla kapitan Hopfer - warto podnosić świadomość mieszkańców na temat statków i żeglugi. Woda Warty jednak gwałtownie opada - jesli nie przyjdzie seria opadów deszczu na południu Polski, zaplanowane na dziś rejsy mogą być ostatnimi tego lata. "Kuna" będzie czekać na chętnych o godz. 12:00 i 15:00 przy nowym bulwarze.
Komentarze