Średnio o połowę spada wartość rynkowa luksusowego samochodu kupionego w salonie - pisze "Rzeczpospolita". Najdroższe bmw, jaguary czy mercedesy po trzech latach eksploatacji sprzedawane są nawet za mniej niż połowę ceny.
Według danych firmy analitycznej EurotaxGlasss posiadacze luksusowych aut najbardziej tracą przy ich odsprzedaży w pierwszych pięciu latach użytkowania.
To także problem dla instytucji finansujących zakupy takich aut dla przedsiębiorców na zasadzie leasingu lub wynajmu długoterminowego. Firmy leasingowe przy ustalaniu swojej oferty muszą uwzględniać tzw. wartość końcową samochodu po zakończeniu umowy, która trwa zazwyczaj dwa, trzy lata. Oferty dotyczące drogich modeli za kilkaset tysięcy złotych są porównywalnie droższe niż aut popularnych i to zapewne sprawia, że około połowy firm w Polsce woli kupować luksusowe samochody za gotówkę.
"Pierwszy rok jest najgorszym czasem do pozbywania się luksusowego pojazdu. Średnio traci on 36% wartości, ale w przypadku niektórych modeli Mercedesa CL spadek sięga 48% - mówi Piotr Włodarczyk, dyrektor handlowy EurotaxGlasss. Najwolniejszą utratą wartości może się pochwalić Lexus. Po roku jego wartość spada o 36%, po dwóch latach o 45%, a w trzecim roku o 54%
Zdaniem dyrektora Włodarczyka powodem są m.in. wyśrubowane ceny w krajowych salonach dealerskich. Bentley kupiony w salonie w Polsce jest o 200 tysięcy droższy od takiego samego modelu w Londynie.
Powodem drastycznego spadku wyceny używanych aut luksusowych jest nie tylko ograniczony rynek wtórny, ale także większa łatwość sprowadzenia takich aut prywatnie z zagranicy. Uznawany za luksusowy cadillac escalade jest w Polsce o jedną trzecią droższy niż w USA.
Według danych Polskiej Izby Motoryzacji Consulting różnica między ceną auta dostępnego w kraju i kupowanego w Stanach Zjednoczonych sięgać może nawet 50%. Tak bywa w przypadku np. terenowego BMW X5, produkowanego właśnie w USA.
Komentarze