Mija 10 lat od powołania Województwa Lubuskiego i podpisania Umowy Paradyskiej. W roku 1998, gdy walczyliśmy o województwo, mówiliśmy o tożsamości lubuskiej, którą łączyliśmy z pewną wizją rozwoju regionu. Dziś wiemy, że przez przepychanki na linii GorzówZielona Góra dużo straciliśmy. Nie wykorzystaliśmy szansy, którą mieliśmy, gdy województwo powstawało mówi senator PiS Władysław Dajczak.
Po 10 latach funkcjonowania województwa myślę, że tą wspólną tożsamość zamienialiśmy na tożsamość miniregionalną tożsamość gorzowską i tożsamość zielonogórską. Takie prowadzenie spraw lubuskich spowodowało z kolei, że zostaliśmy odstawieni na tory bardzo wolnego rozwoju i co gorsza nie wyciągamy z tego żadnych wniosków. Niektórzy politycy wręcz zachowują się tak, jakby za chwilę miała wrócić reforma administracyjna i 25 województw - dodaje senator Dajczak.
Dziś o 15.15 w sali WiMBP odbyło się spotkanie jubileuszowe. Debata rozpoczęła się od pytań Czy udało się nam zażegnać konflikty zielonogórsko-gorzowskie i czy zbudowaliśmy nowy, silny region?. W dyskusji uczestniczyło wielu polityków. Obecny był m.in. Jan Kochanowski, który w tamtym czasie był posłem i brał czynny udział w staraniach o powołanie województwa lubuskiego. Jak nam powiedział, dzisiaj tej pracy nie żałuje. Jego zdaniem, jeśli konflikty między Gorzowem, a Zieloną Górą nadal mają mieć miejsce, to niech przynajmniej mają charakter twórczy. O tym, że minione dziesięciolecie naszego województwa dobrze wykorzystaliśmy, jest także przekonana wojewoda lubuski Helena Hatka. Teraz dobrze trzeba wykorzystać przyszłość, która w mojej ocenie będzie trudna, bo wymaga dużego wysiłku. Nasza szansą jest nadgraniczne położenie, szczególnie w kontekście wejścia Polski do strefy Schengen. Poza tym potrafimy korzystać ze środków unijnych, a nasza aktywność przejawia się m.in. w tym, że dzięki strefom ekonomicznym dajemy możliwości dla małych i dużych przedsiębiorców - mówiła. Jak dodaje wojewoda Hatka, teraz jest czas na to, aby pomyśleć o młodych mieszkańcach lubuskiego. Należy im stworzyć takie warunki, aby po ukończeniu edukacji nie wyjeżdżali ze stron rodzinnych, ale w nich pozostawali i przyczyniali się do ich dalszego rozwoju. Natomiast marszałek województwa, Krzysztof Szymański podkreślił, że wszelkie podziały na gorzowskie i zielonogórskie istnieją, ale w głównej mierze dzięki politykom. Jak twierdził - najwyższy czas to zmienić i w obsadzaniu stanowisk postawić na kompetencje, a nie pochodzenie.
Komentarze