Niecodzienny widok zaniepokoił gorzowian przechodzących dziś Mostem Lubuskim. Przy prawym brzegu Warty, a raczej w nim tkwiła KUNA, zabytkowy lodołamacz. Jak już podawaliśmy na naszej antenie, KUNA szykowała się dziś do łamania lodu w porcie. Jak się okazało, nie obyło się bez problemów.
Gdy KUNA wyszła z portu, by zrobić nawrót, dziób zbyt ostro wdarł się w brzeg i manewr, który zazwyczaj pomaga zawrócić, tym razem przytrzymał KUNĘ przy brzegu. Szybko okazało się też, że bez pomocy holownika się nie obejdzie. Jak wyjaśnia kapitan Jerzy Hopfer, takie sytuacje często zdarzają się lodołamaczom, co wynika ze specyficznej linii ich kadłubów.
Sytuacja wyglądała na tyle niecodziennie, że zanim do lodołamacza dotarł holownik, wcześniej podpłynęli łódką strażak i policjant z... alkomatem. "To był mój "pierwszy raz". Urządzenie wykazało trzy zera" - uśmiecha się kapitan.
Teraz KUNA jest już w porcie, gdzie dokończyła lodołamanie.
Komentarze