Pod Powiatowym Urzędem Pracy w Gorzowie rozgrywają się sceny, identyczne jak te siedem lat temu, kiedy to bezrobocie było bardzo wysokie. Aby się zarejestrować, mieszkańcy przyjeżdżają tam już o godzinie 5. rano. Ta sytuacja to oddźwięk kryzysu gospodarczego, który małymi krokami dociera i do Gorzowa - tłumaczy wicedyrektor PUP-u w Gorzowie - Ryszard Rzemieniecki. Pokończyły się prace sezonowe, mamy też osoby, które wróciły z zagranicy. Aby unormować sytuację, wprowadzono system numerkowy. Zapowiada się, że ruch w Powiatowym Urzędzie Pracy tak szybko nie ustanie, bowiem większe gorzowskie firmy zapowiadają zwolnienia i to bardzo duże. TPV wstrzymało czasowo nabór nowych pracowników, na dwa miesiące zwolnionych ma być tez kilkuset, z tych którzy już pracowali. A miało być tak różowo - jeszcze pod koniec ubiegłego roku TPV zgłosiło do PUP-u zapotrzebowanie na 400 nowych rąk do pracy. Teraz - oficjalnie się z tego wycofano. W pośredniaku spotkaliśmy gorzowian, którzy dostali wypowiedzenia z TPV z obietnicą ponownego zatrudnienia za kilka miesięcy. Twierdzą, że zmalała produkcja i stąd taka sytuacja. Tymczasem w ubiegłym roku TPV otrzymała od Powiatowego Urzędu Pracy refundację za utworzenie blisko 160 miejsc pracy w kwocie miliona 20 tysięcy złotych. Jak mówi Marta Tyrakowska z PUP-u, podpisana została dwuletnia umowa, z możliwością wydłużenia jej do trzech lat. TPV zobowiązuje się w tym czasie utrzymać stanowiska zatrudnienia nie tylko dla osób z pośredniaka, ale dla całej załogi. Mogą oczywiście - podkreśla Tyrakowska - pojawić się zmiany personalne, ale zagwarantowane miejsca pracy być muszą. Jeśli TPV nie wywiąże się z umowy, możemy nawet cofnąć refundację - zaznacza. Próbowaliśmy dowiedzieć się w TPV, jakie plany ma firma wobec zatrudniania bądź zwalniania kadry. Odmówiono nam komentarza w tej sprawie. Rynek bezrobotnych napędzi także Stilon, gdyż do końca lutego zwolni 300 osób. Wicedyrektor PUP-u Ryszard Rzemieniecki twierdzi, że pośredniak jest w stanie przyjąć i obsłużyć taką liczbę bezrobotnych. Planowane są dla nich spotkania z doradcami zawodowymi, w razie konieczności będą też zorganizowane kursy, pomagające zdobyć nowy zawód. Na szczęście zdecydowanie bardziej optymistycznie wygląda sytuacja w kolejnym dużym gorzowskim zakładzie pracy - Faurecii. Tu - jak się dowiedzieliśmy - masowych zwolnień nie będzie.
Komentarze