Czy prezydent Gorzowa dzieli inwestorów i jednym ułatwia robienie w naszym mieście interesów, a innym rzuca kłody pod nogi? Sprawa potraktowania nowego właściciela działki pod Kinem Kopernik była przyczynkiem ożywionej dyskusji podczas wczorajszego politycznego śniadania przy Sikorskiego 21.
Przypomnijmy, podczas ostatniej sesji Rady Miasta odczytano list, w którym inwestor, który kupił działkę skarżył się na zachowanie prezydenta. Tadeusz Jędrzejczak miał poświęcić biznesmenowi tylko 10 minut i nie spojrzeć nawet na wizualizację planowanej inwestycji a miała to być zabudowa mieszkaniowa, podczas gdy na działce ma prawo powstać jedynie obiekt kulturalny. Prezydent odpierał zarzuty, twierdząc, że po raz pierwszy spotkał się z sytuacją, że inwestor nie zainteresował się wcześniej, co tak naprawdę może powstać na ziemi, którą kupił.
Szef klubu radnych PiS, Mirosław Rawa mówił, że to nie do pomyślenia, by "jednych inwestorów umieszczać na pierwszej stronie Wiadomości Samorządowych, a innych nieelegancko odprawiać w zaciszu gabinetu". Mirosław Rawa dodał, że w Gorzowie każdy inwestor musi wejść w "układy" z prezydentem, żeby mógł działać w atmosferze przychylności. A to, zdaniem radnego, nie służy miastu. Robert Surowiec, radny PO, wracał do samego faktu sprzedaży kina, podkreślając, że to jest właśnie przykład działania na szkodę miasta. W podobnym tonie wypowiadał się Zbigniew Żbikowski z klubu radnych Lewica i Demokraci. Jak mówił, podstawowym błędem było już to, że zbudowane za państwowe pieniądze kino wypuszczono w ręce prywatne.
Komentarze