Za chwilę obudzimy się z ręka w nocniku, bo to Zielona Góra skuteczniej sięga po fundusze unijne uważa gorzowski radny Artur Radziński. Jego zdaniem, choć w gorzowskim Wydziale Integracji Europejskiej Urzędu Miasta pracują fachowcy, to bardziej efektywna w pisaniu wniosków jest południowa stolica województwa.
Zielona Góra stara się o dofinansowanie swoich planów kwotą ponad 270 milionów złotych. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to 600 złotych, a w Gorzowie wynik podobnego dzielenia to 100 złotych - argumentuje Artur Radziński. Podkreśla także, iż Zielona Góra stara się o dofinansowanie nie tylko inwestycji drogowych, ale także stadionu, budowy basenów, a także zniszczonych budynków. Tymczasem naczelnik Wydziału Integracji Europejskiej w Gorzowie - Jacek Jeremicz tłumaczy, że czas na składanie projektów jest do końca stycznia, a już teraz miasto stara się o prawie 240 mln złotych, i nie tylko na infrastrukturę drogową, ale i termomodernizację szkół, budowę przedszkola na Górczynie czy przystani żeglarskich wzdłuż Warty.
Komentarze