Już od kilku dni odwiedzają domy wiernych, rozmawiając z nimi o wierze, ale i o sprawach codziennych. Mowa o księżach, którzy rozpoczęli noworoczną kolędę. Jak mówi ks. Zbigniew Samociak, proboszcz parafii katedralnej, mimo, że z wiernymi widzi się niemal co niedzielę podczas mszy, kolęda to zupełnie inne doznanie. "Księża spadają trochę na ziemię" - mówi.
"Mają przed sobą konkretnego człowieka, z którym trzeba rozmawiać, czasem to trudne" - mówi ks. Samociak. Dodaje, że jako proboszcz stara się być co roku w innym miejscu, tak, że w ciągu 3-4 lat odwiedzi każdym dom w swojej parafii. Co myśli o osobach, które nie decydują się na wpuszczenie księdza do domu? "To kwestia przynależności i więzi z Kościołem. Czasem człowiek ma tak wielkie wyrzuty sumienia z powodu swojego postępowania, że boi sie rozmowy, obnażenia" - mówi ks. Samociak. Zakończenie spotkań kolędowych planowane jest na koniec stycznia, jednak ze względu na liczbę wiernych, którzy z różnych przyczyn nie mogą przyjąć księży w pierwszym terminie mogą one nawet potrwać jeszcze przez pierwszy tydzień lutego.
Komentarze