W ramach ogólnopolskiej akcji gorzowski szpital znalazł się wśród 44 placówek, kontrolowanych przez Najwyższą Izbę Kontroli. Jak mówi Edward Andrusyszyn członek Rady Społecznej szpitala, nasza lecznica została też wzięta pod lupę przez inne instytucje, m.in. przez Urząd Marszałkowski.
To bardzo utrudnia prace szpitala, na co wskazywała nam podczas wczorajszego spotkania dyrektor dodaje Edward Andrusyszyn. Dyrekcja skarżyła się nam na spotkaniu, że przez ciągłe kontrole placówka nie może normalnie funkcjonować. Poza wymienionymi instytucjami, lecznicą zajęła się także Państwowa Inspekcja Pracy, choć jej kontrola się już zakończyła mówi. Edward Andrusyszyn nie chciał nam powiedzieć, czego dotyczyły nieprawidłowości. Potwierdził nam jednak, że chodziło o prawa pracownicze. W obecnej sytuacji placówki nie da się uchybień uniknąć tłumaczy z kolei dyrektor Wanda Szumna. Jak dodaje, nie powstają one celowo, bo przecież za każde nieprawidłowości musi ona koszty mandatu pokrywać z własnej kieszeni. Inspektorzy mi powiedzieli, że jeśli wprowadzam w firmie zmiany, to za każdym razem mogę się spodziewać kontroli, ponieważ nie wszystkim pracownikom mogą się one podobać. Tych mandatów jest pełno. We wrześniu mam do zapłacenia np. 1750 zł. Zostało to nałożone za to, że w maju ubiegłego roku pracownicy nie otrzymali na czas pensji. A chodzi tu przecież o sytuację, kiedy nasze konta zajął komornik i stąd wynagrodzenia były opóźnione wylicza dyrektor. Kolejną nieprawidłowością, którą PIP zarzuca dyrektor Szumnej, to niewykorzystane urlopy pracownicze. Aby wyprostować tą sytuację, dyrektor zaczęła załogę wysyłać na wypoczynek, ale jak tłumaczy, przy okrojonym składzie załogi po restrukturyzacji kadry, momentami jest to niemożliwe.
Komentarze