"Marcin G., który próbował przekupić gorzowskiego żużlowca w niedzielnym meczu o ekstraligę, działał na własną rękę. Klub Motorowy Intar Ostrów nie ma z nim nic wspólnego" - mówi rzecznik prasowy klubu - Maciej Kmiecik.
"Przez ostatnie trzy lata walcząc o awans do Ekstraligi, zawsze robiliśmy to w duchu fair play. Zależało nam na prawdziwym sukcesie sportowym" - mówił. Na nasze pytanie, kim jest Marcin G. dla ostrowskiego klubu, Kmiecik nie potrafił odpowiedzieć. Przyznał jedynie, że podejrzany z klubem nie jest na pewno związany oficjalnie i że nie reprezentuje żadnego ze sponsorów strategicznych.
Tymczasem gorzowska prokuratura postawiła dzisiaj Marcinowi G. zarzut obiecywania korzyści majątkowej. Jutro zostanie złożony wniosek o trzymiesięczne aresztowanie ostrowianina.
Komentarze