Gorzowski szpital pilnie potrzebuje nowych karetek. O tym, że są niezbędne świadczy choćby przypadek z soboty, gdy do klinki w Poznaniu przewożono będącego w krytycznym stanie sześciolatka z sepsą. "A to nie jedyny taki przypadek" - mówi rzecznik lecznicy Krzysztof Cichowlas. "Ostatnio musieliśmy przewieźć dziecko z rakiem pnia mózgu, musieliśmy szukać i wyjmować karetkę" - dodaje.
Cichowlas mówi, że szpitalne karetki są w fatalnym stanie, w nagłych przypadkach szpital musi prosić o pomoc pogotowie i płacić mu za przewozy. Szpital poprosił o pomoc władze Gorzowa. Dyrekcja wnioskowała o dofinansowanie w kwocie 900 tysięcy złotych. Z magistratu nie ma jednak pomyślnej odpowiedzi. "Taki wniosek powinien być skierowany do organu założycielskiego lecznicy, czyli do Urzędu Marszałkowskiego, a nie do nas" mówi wiceprezydent miasta Tadeusz Jankowski. Tłumaczy, że w miejskiej kasie nie ma teraz żadnych wolnych środków. Dla szpitala ma radę - "może korzystać z naszego pogotowia".
Komentarze