Sprawa kuriozalna, tani populizm i szukanie tematów zastępczych tak były premier Kazimierz Marcinkiewicz ocenia apele i pomysły zielonogórskich radnych i parlamentarzystów, by przenieść siedzibę lubuskiej telewizji z Gorzowa do Zielonej Góry.
"Radni zamiast zajmować sie miejskimi sprawami, zabierają głos w kwestiach, w których nie mają żadnej możliwości decydowania" - mówił nasz dzisiejszy gość, a na uwagę, że pomysł przeprowadzki oddziału telewizji wyszedł od radnej PiS, zareagował stwierdzeniem: "To nie ma znaczenia, głupota jest w rożnych miejscach ulokowana". Kazimierz Marcinkiewicz mówił również, że spotkani przez niego zielonogórzanie i gorzowianie na emigracji, przypatrują się ostatniej dyskusji lubuskich parlamentarzystów ze zdumieniem i komentują ją słowami: "Jak w zaścianku".
Kazimierz Marcinkiewicz powiedział też, ze władze Gorzowa w miarę możliwości powinny przyśpieszyć inwestycję budowy siedziby oddziału telewizji w naszym mieście. Były premier dodał, że pomysły renegocjacji umowy paradyskiej są absurdalne w sytuacji, gdy województwo ma już swoją strukturę władzy i mechanizmy podejmowania decyzji.
Nasz gość zganił też władze województwa za zbyt wolny rozwój regionu. Uważa, że choć mamy ogromny potencjał, bo mamy lepszą lokalizację niż wiele innych miast Polski, to przegrywamy nieumiejętnością przyciągania inwestorów i oferowania im życia na poziomie, do jakiego przywykli. Chodzi tu o instytucje, które obsłużą inwestorów, ich pracowników i rodziny w języku angielskim.
Jak dodaje były premier, w samym Gorzowie widać zmiany na lepsze, ale obecna dyskusja nad miastem przypomina bardziej bicie piany, a brakuje konkretów i świadomości, że decyzje o kierunku rozwoju powinny zapadać już teraz, nawet jeśli mają doczekać się realizacji jak obwodnica - dopiero za lat kilkanaście.
Komentarze