Reklama

Jubileusz Romana Kłosowskiego - 13.03.2009

Gorzow PL
13/03/2009 21:35
Z gorzowskim teatrem Roman Kłosowski związany jest od 2003 roku, kiedy brawurowo zagrał Horodniczego w „Rewizorze”. Pięć lat temu dyrektor Jan Tomaszewicz, a zarazem kolega pana Romana z Teatru Syrena zorganizował mu 50-lecie pracy scenicznej, teraz przyszedł czas na 55-lecie. Jubileusz odbędzie się dziś, 13 marca. Roman Kłosowski wystąpi w farsie „Bez seksu proszę”, gdzie jako Arnold Needham już od dwóch lat bawi gorzowian. Kojarzony przede wszystkim z repertuarem komediowym aktor wciąż dla wielu widzów jest niezapomnianym technikiem Maliniakiem z popularnego serialu „Czterdziestolatek”. – Na początku trochę mnie to denerwowało, że widzowie aż tak mnie utożsamiają z Maliniakiem i że ta postać przykleiła się do mnie. Na pewno była to rola świetnie napisana. Dzisiaj już widzowie nie mówią do mnie panie Maliniak, tylko panie Romanie. To mnie uspokaja – tłumaczy.

O swoich rolach, które zagrał zarówno w filmie, jak i w teatrze, opowiada z pełnym zaangażowaniem, choć nie były już tak medialne jak Maliniak. Z dumą wspomina o rolach dramatycznych, z którymi nie jest utożsamiany, a przecież grał także króla Ryszarda III Williama Szekspira. Twierdzi, że w życiu miał naprawdę szczęście i to przypadek sprawił, że było zapotrzebowanie na aktora o takim wyglądzie i charakterze, jak on. Bardzo miło wspomina swoje początki związane z polską szkołą filmową i udział w „Eroice”, „Ewa chce spać”, „Baza ludzi umarłych” czy „Giuseppe w Warszawie”.

Roman Kłosowski przyznaje, że podczas 55 lat pracy artystycznej bywało różnie. Starał się jednak przez uprawiany zawód pokazać swoją osobowość, poglądy. W związku z tym, że wygląd uniemożliwiał mu zagranie pewnych ról, ukończył reżyserię i realizował te sztuki, które chciał. Kierował Teatrem Powszechnym w Łodzi.

Mimo zaawansowanego wieku i problemów ze wzrokiem nie schodzi ze sceny. - Ciągle się boję, że będę musiał powiedzieć sobie – Panie Romanie, dosyć, bo pan to chrzani. Ale dopóki będę miał sygnały, że ludzie to dobrze odbierają i znoszą, będą pojawiać się propozycje, to chciałbym nadal pracować, bo aktorstwo to mój sens na resztę życia – mówi. Podkreśla, że najważniejsze są dla niego praca oraz zdrowie, nie chciałby zakończyć życia na fotelu przed telewizorem.

(az)
Fot. Łukasz Trzosek
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eGorzow.pl




Reklama