Reklama

J. Hopfer: Miasto może lobbować dla Warty

RMG Fm
29/01/2010 23:11
"Kuna nie będzie pływającym pudełkiem po jogurcie" - tak kapitan gorzowskiego lodołamacza komentuje wizualizację statku w nowych barwach, zaproponowaną przez autorów marki Gorzowa. Na upublicznionych materiałach widać statek z białym kadłubem i czerwono-żółtymi napisami. Jerzy Hopfer podkreśla, że 126-letnia "Kuna" nosi historyczne barwy i nie można traktować jej jak promocyjnego gadżetu i nośnika nowego logo miasta.



Zdaniem kapitana jednostki, statek, mimo braku kolorowego kadłuba, mówi o Gorzowie dużo więcej, bo promuje pewnego ducha miasta. "Niesiemy w świat informację, że Gorzów to jest miasto, które zadało sobie ogromny trud odbudowy tej jednostki. Przemalowanie "Kuny" jako zabytku miałoby taki sam efekt, jak pomalowanie w ten sposób np. katedry, co przecież nikomu nie wpadło do głowy, bo by pomysłodawcę zdyskwalifikowało" - mówi Jerzy Hopfer.
Zdaniem tego wieloletniego, a obecnie emerytowanego już, kierownika Nadzoru Wodnego w Gorzowie, hasło PRZYSTAŃ, zaproponowane przez autorów marki, i pomysły ożywienia Warty poprzez m.in. paradę barek mają szansę pełnej realizacji jedynie przy aktywnym lobbowaniu miasta na rzecz poprawy stanu Warty jako drogi wodnej. "Są przykłady na to, że uchwały podejmowane przez samorządy i pisma kierowane do regionalnych zarządów gospodarki wodnej mobilizowały administrację wodną do zadbania o określone odcinki rzek" - mówi Jerzy Hopfer. Dodaje, że jest na to dobry czas, ponieważ na szczeblu centralnym tworzone są wytyczne do wieloletniej strategii modernizacji polskich dróg wodnych. Kierownik "Kuny" bierze udział w tych pracach jako prawnik żeglugowy i wiceprezes Związku Polskich Armatorów Śródlądowych.
W zaproponowanych przez autorów marki corocznych paradach barek Jerzy Hopfer widzi kontynuację prowadzonego przez niego od 12 lat Zlotu Wodniaków. Impreza co roku ściąga na Wartę wodniaków z Niemiec i Holandii, w tym jednostki historyczne. "Wprowadzenie tego pomysłu do strategii promocyjnej Gorzowa może pomóc w dodaniu zlotowi rozmachu" - cieszy się kapitan "Kuny". Jeśli miasto włączy się w tę inicjatywę finansowo, możliwe będzie ściagnięcie do Gorzowa pięknie zachowanych, starych barek, m.in. z Portu Historycznego w Berlinie.

Jerzy Hopfer wyjaśnia też kilka podstawowych kwestii tym osobom, którym marzy się mieszkanie na wodzie. W strategii nowej marki zapisano bowiem dążenie do stworzenia w Gorzowie możliwości życia na barce.

Mieszkanie na barkach:
wymaga infrastruktury: pachołów cumowniczych, dogodnego wyjścia na ląd, przyłączeń elektrycznych, możliwości pobrania czystej wody, oddania ścieków, etc.
administrator nabrzeża i drogi wodnej ma prawo zażądać opłaty postojowej
w czasie tzw. wysokiej wody żeglownej oraz występowania zjawisk lodowych statek (barka) musi być usunięty z koryta rzecznego (może wtedy zacumować w przystani, w porcie)
uprawnienia:
mieszkaniec barki bez napędu, stojącej stale w jednym miejscu, nie musi posiadać kwalifikacji wymaganych w żegludze. Jeśli będzie chciał ją przeholować, powienien wynająć statek z załogą posiadającą odpowiednie uprawnienia;
jednostka, która ma napęd i przemieszcza się, potrzebuje załogi z uprawnieniami odpowiednimi do długości barki: do 20 m - patent stermotorzysty; powyżej 20 m - patent kapitana. Są to uprawnienia zawodowe (wydaje właściwy Urząd Żeglugi Śródlądowej);
inaczej jest w przypadku tzw. houseboat"ów, czyli domków letniskowych na wodzie, pojawiających się ostatnio także na polskich wodach, głównie na Mazurach. Do prowadzenia takich jednostek potrzebne są uprawnienia sternika motorowodnego (są to kwalifikacje sportowe; kursy i egzaminy prowadzi WOPR).

Najważniejsza jest jednak kultura mieszkańców nadrzecznych miast i stworzenie wodniakom warunków, w których będą mogli zacumować bez obaw o swoje bezpieczeństwo.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eGorzow.pl




Reklama