Coraz większy ruch w punktach sprzedaży węgla w naszym mieście. Najczęściej kupują go mieszkańcy domów jednorodzinnych i kamienic. Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy, węgla może wkrótce zabraknąć. Powody są dwa: zwiększony popyt i problemy kopalni, które nie nadążają z wydobyciem. Na dostawę węgla do domu czeka się teraz ok. czterech dni. Tona najlepszego kosztuje 600 złotych.
"Za węgiel o najmniejszej kaloryczności zapłacimy około 390 złotych" - mówi Sławomir Walczak prezes firmy handlującej materiałem opałowym. Z powodu wzrostu popytu, punkty sprzedaży podnoszą ceny. Ci, którym węgla zabraknie, mogą dogrzać się wykorzystując drewno. "Popyt na nie wzrasta z roku na rok" - mówi Tadeusz Szyszko z nadleśnictwa Kłodawa. "Modne jest ogrzewanie kominkowe, ludzie szukają alternatywnych, oszczędniejszych źródeł ogrzewania" - dodaje. Tadeusz Szyszko mówi, że najlepiej kupować drewno w pierwszym kwartale roku, bo ma wtedy najmniejszą zawartość wody. Cena drewna opalowego w tym sezonie waha się w granicach 125 złotych za jeden metr sześcienny.
Komentarze