Około 40. osób głoduje już w Zakładzie Linii Kolejowych w Gorzowie. Zgromadzeni w budynku przy Orląt Lwowskich pracownicy nie godzą się na likwidację zakładu. Boją się zwolnień, a nawet przenosin do pracy w innych Zakładach.
Związkowcy chcą prowadzić głodówkę tak długo, aż zostanie podjęta dobra decyzja dla Gorzowa. Ta "dobra decyzja" to przełożenie planów likwidacji gorzowskiego zakładu na przyszły rok i włączenie go w drugi etap restrukturyzacji spółki. Wówczas likwidowane będa kolejne zakłady, tak by ich liczba z obecnych 27. zmalała do 18. Związkowcy nie wierzą w odłożenie planów na półkę, ale wiedzą, o co walczą. "Ten rok wielu z nas potrzebny jest do uzyskania prawa do emerytury" - tłumaczy Marek Pankowski, przewodniczący branżowego związku zawodowego w Zakładzie Linii Kolejowych w Gorzowie.
Ponad połowa strajkujących to kobiety. Mają żal do Zarządu PLK nie tylko o podjęte decyzje, ale i formę powiadomienia o planach pracowników. "O wszystkim dowiadujemy się z mediów" - mówią z goryczą głodujący kolejarze.
Ostateczna decyzja w sprawie przyszłości Zakładu w Gorzowie ma zapaść w czwartek, kiedy to zbierze się Rada Nadzorcza Spółki.
Przypomnijmy, że już od piątku głodują kolejarze z Gliwic. Pozostałe dwa zakłady przeznaczone do likwidacji to koszaliński i toruński.
Komentarze