Gorzowska policja wraz z Sanepidem bada sprawę nielegalnej sprzedaży dopalaczy w mieście. Ich rozprowadzaniem miało zajmować się kilku taksówkarzy z jednej z gorzowskich korporacji.
Towar, według informacji, które dotarły do policjantów, miał pochodzić z jednego z zamkniętych na początku października sklepów przy ul. Lutyckiej. - Policjanci w ramach swoich możliwości będą pomagać służbom Sanepidu w tej sprawie - mówi Justyna Migdalska z Lubuskiej Policji.
Powiatowy Inspektor Sanitarny Dorota Konaszczuk powiedziała nam, że teraz Sanepid musi poczekać na szczegóły sprawy, bo jeszcze ich nie otrzymał. Dopiero wtedy mogę powiedzieć coś konkretnego - dodaje Konaszczuk.
Wytwarzanie i sprzedaż dopalaczy są zakazane - takie rozwiązanie przyjął niedawno rząd. Każdy, kto złamie przepis, zapłaci od 20 tys. do 1 mln zł.
Komentarze