Reklama

Czy w gorzowskim schronisku dla bezdomnych zwierząt są przypadki niehumanitarnego traktowa

RMG Fm
01/12/2010 13:45
Czy z powodu zbyt małych funduszy na sterylizację i kastrację zwierząt, w gorzowskim schronisku dla bezdomnych zwierząt są przypadki niehumanitarnego traktowania zwierzaków? Jak powiedziała Luiza Moraczewska - wolontariuszka i jednocześnie członkini gorzowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, niewysterylizowane psy i suki umieszczane są w tych samych boksach, potem pojawiają się szczeniaki, które od matki zabierane i usypiane są dopiero po kilku dniach.

Jak powiedział administrator placówki - Krzysztof Skrzypnik, było kilka takich przypadków. Schronisko nie ma miejsca dla szczeniaków. Te, które się pojawiają, trafiają do placówek w Niemczech.

Zapytany o komentarz w tej sprawie weterynarz - doktor Paweł Stolarek powiedział nam, że w sumie takiego przypadku nie pamięta. Jak podkreśla, lekarz w schronisku jest przynajmniej trzy razy w tygodniu, bo takie wytyczne są w kontrakcie podpisanym z miastem. Suma kontraktu pozwala jedynie na leczenie zachowawcze. - Często jest tak, że sami dokładamy do leczenia zwierząt, bo jesteśmy lekarzami szczególnymi i los czworonogów nie jest nam obojętny - podkreśla.

W tej chwili w schronisku widać, że wiele zmieniło się na lepsze. Niemal wszystkie boksy są odnowione, docieplono wszystkie budy, są też specjalne miejsca na prowadzenie kwarantanny. Zdaniem Krzysztofa Skrzypnika, zwierzęta mniej by chorowały, gdyby lekarz mógł odwiedzać schronisko na krótko, ale za to codziennie. Dzięki temu byłoby więcej pieniędzy na przykład na lepszą karmę.

Podobnego zdania jest doktor Stolarek. Jak podkreśla, najważniejszą kwestią do zmiany w schronisku jest stworzenie miejsca dla szczeniaków.

O zwiększenie nakładów na schronisko nieraz apelował gorzowski oddział TOZ. Jak mówi Anna Dryglas -potrzeba więcej środków na sterylizację i kastrację zwierząt. -Mamy dość błagania o pieniądze, przygotowaliśmy list do prezydenta, jeśli nie otrzymamy odpowiedzi, rozważamy nawet złożenie doniesienia do prokuratury-dodaje.

Anna Dryglas nie rozumie także, dlaczego członkowie Towarzystwa nie są wpuszczani na teren schroniska np. w weekendy, kiedy wielu z nich mogłoby tam pojechać, bo ma czas wolny od pracy.

Tymczasem dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, który ma teraz pod sobą schronisko – Paweł Jakubowski - wyjaśnia, że godziny wprowadzono po to, by usprawnić pracę w placówce. Sam nie widzi też potrzeby zatrudniania weterynarza w samym schronisku. Kontrakt to dobre rozwiązanie - mówi.

Jeśli sytuacja w schronisku ma się zmienić, potrzeba na to więcej pieniędzy. Tegoroczny budżet placówki wynosił około 390 tysięcy złotych. Od stycznia przyszłego roku, placówką tymczasowo opiekował się będzie Wydział Gospodarki Komunalnej. Plany są jednak takie, aby w kosztach utrzymania partycypowały także gminy ościenne – mówi wiceprezydent Gorzowa - Urszula Stolarska.

W projekcie przyszłorocznego budżetu na utrzymanie schroniska współpracownicy prezydenta zaproponowali kwotę podobną do tegorocznej. Oznacza to, że jeśli radni z tą propozycją się zgodzą, szans na zmiany nie będzie. Jak się jednak okazuje, radni to też ludzie o wrażliwych sercach. Interwencję w tej kwestii obiecał nam przewodniczący Klubu Radnych PO - Robert Surowiec.

Przypomnijmy, w nowej kadencji Rady Miasta radni PO mają większość, bo udało im się zdobyć 9 mandatów. Będziemy więc sprawdzać, czy dotrzymają słowa.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eGorzow.pl




Reklama