Siedziałem przy barze z kolegą, kiedy podszedł do mnie mężczyzna i oblał mnie napojem ze szklanki. Kiedy się wycierałem, zostałem uderzony szklanym przedmiotem. Doszło do szamotaniny, rozdzielili nas ochroniarze tak o nocnym zdarzeniu opowiada policjant, którego w Night Clubie Piekiełko zaatakował znany gorzowski żużlowiec Paweł Hlib.
Zdarzenie potwierdza Artur Chorąży rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji. Jak mówi Chorąży - policjant z oddziału antyterrorystycznego nie był na służbie, przebywał w lokalu jako osoba prywatna i nie afiszował się z tym, gdzie pracuje. Poszkodowany policjant musiał skorzystać z pomocy lekarzy, ci założyli mu kilka szwów. Jak dodaje Artur Chorąży, w tej chwili przesłuchani zostali już świadkowie zdarzenia i poszkodowany. Na przesłuchanie czeka jeszcze Paweł Hlib i jego dwaj znajomi. Od komentarzy wstrzymują się na razie zarówno Władysław Komarnicki prezes Stali Gorzów, jak i trener Stanisław Chomski. Jak mówią, decyzje co do dalszych losów żużlowca zostaną podjęte dopiero wtedy, kiedy wszystko okaże się pewne. Grożąca podejrzewanym kara, jest uzależniona od stopnia uszczerbku na zdrowiu, jakiego doznał policjant. Jeśli obrażenia te naruszają prawidłowe funkcjonowanie organizmu pokrzywdzonego na krócej niż siedem dni, kara może sięgnąć maksymalnie do trzech lat więzienia. Gdy okaże się, że powyżej siedmiu dni, nawet do ośmiu lat.
Komentarze