Reklama

Ciąg dalszy procesu w aferze budowlanej

RMG Fm
13/12/2008 08:58
Kolejny dzień procesu w tzw. aferze budowlanej obfitował w mocne stwierdzenia, które padały z ust jednego z oskarżonych w stosunku do prezydenta Gorzowa Tadeusza Jędrzejczaka

Rozprawa rozpoczęła się od dokończenia zeznań naczelnika Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Władysława Żelazowskiego (zgodził się na podanie pełnego nazwiska). Na pytania prokuratora i sędziego oraz adwokata, Żelazowski wyjaśniał kwestie sporne. Odnosił się także do zarzutów prokuratury. Dziennikarze i oskarżeni oczekiwali na zeznania byłego wiceprezydenta Andrzeja Korskiego ( zgodził się na podanie pełnego nazwiska). "Jestem zszokowany zarzutami - nie przyznaję się do winy" - mówił w śledztwie Korski. Wytknął biegłej, że w swoich obliczeniach pomyliła metry kwadratowe z metrami sześciennymi, a to w znaczący sposób wpłynęło na zaniżenie wartości robót. Jak rozpoczynałem swoją prezydenturę, rocznie wartość inwestycji nie przekraczała kilku milionów. Gdy odchodziłem z Urzędu Miasta, wartość roczna inwestycji miejskich to kwota 50-60 mln zł. -mówił Korski dodając: stworzyliśmy podwaliny dzisiejszego Gorzowa. Nie byłoby procesu, gdyby nam nie chciało się chcieć. Nie byłoby nowych marketów, nowych zakładów pracy. Rozwój Gorzowa to nasze przesłanie, a dziś z ust prokuratora słyszymy zarzuty o działanie na szkodę miasta . Ci którzy siedzą dziś na ławie oskarżonych, powinni być uznani za ludzi sukcesu, a nie być oskarżonymi. - mówił Andrzej Korski. Po odczytaniu swojego oświadczenia Korski powiedział, że będzie odpowiadał tylko na pytania sądu i swojego obrońcy. Nie zgodził się na zadawanie pytań prokuratorowi, oskarżycielowi posiłkowemu i adwokatom innych oskarżonych. Spore poruszenie wywołało odczytanie przez sędziego Dariusza Hendlera zeznań ze śledztwa Zygmunta M. szefa Przedsiębiorstwa Budownictwa Inżynieryjnego. Z zeznań wynika, że zarówno urzędnicy Urzędu Miasta jak i szefowie Budinwestu (Ryszard S. i Janusz K.) wymuszali na nim łapówki za możliwość realizacji inwestycji miejskich. Prezydent Tadeusz Jędrzejczak prywatnie powiedział mi: zapłać, bo oni będą w przyszłości twoimi inwestorami. Powiedział ponadto, że będąc naciskany, wręczył Januszowi K. 180 tys zł w szarej kopercie, w jego biurze przy ul. Pocztowej - było to latem 2001 roku. Zygmunt M. potwierdził też, że wpłacił na konto biznesmena z Żywca Krzysztofa Winiarskiego,( który powoływał się na ustalenia z Jędrzejczakiem) sumy 400 tysięcy złotych. Biznesmen ten miał obsadzić skarpy wzdłuż trasy średnicowej. Nigdy takich nasadzeń nie było. Podobną kwotę miał przelać także Zbigniew M. szef firmy Marciniak S.A. Wiedziałem, że Budinwest to firma, którą nadzoruje Jędrzejczak. W tym czasie ta firma budowała dom dla niego, zresztą obok wybudowali sobie domy szefowie Budinwestu Ryszard S. i Janusz K. Wtedy po raz pierwszy spotkałem się z żądaniem wręczenia łapówki w taki sposób. Ktoś mi potem powiedział: co sie dziwisz u Marciniaka na moście było tak samo. Tadeusz Jędrzejczak proszony przez Radio Zachód do ustosunkowania się do obciążających go zeznań Zygmunta M. powiedział, że odniesie się jak przyjdzie jego kolej w sądzie. Publicznie nie będę tego robił, bo to stek bzdur i linia obrony człowieka, który przyznaje się do popełnienia bardzo poważnego przestępstwa. Kolejna rozprawa w najbliższy wtorek.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo eGorzow.pl




Reklama