Gdyby to był żart, cała akcja zakończyłaby się dużo wcześniej te słowa policjantów oddają powagę sytuacji w centrum miasta. W siedzibie jednego z banków w Titanicu znaleziono podejrzaną paczkę. Do Gorzowa przyjechali pirotechnicy z Wrocławia. W tej chwili pakunek nie stwarza już zagrożenia dla mieszkańców - w tzw. beczce został wywieziony na poligon.
Tam zostanie ostrzelany i zneutralizowany. Dopiero ekspertyza jego szczątków wykaże, czy przedmiot był atrapą ładunku, czy rzeczywiście stwarzał zagrożenie dla ludzi.
Akcja sprawdzania pakunku trwała od przedpołudnia. Informację o paczce, z której wystają kable przekazała policji pracownica banku. Zgodnie z procedurami, policja musi takie zawiadomienie dokładnie sprawdzić. Służby kryzysowe nie wykluczały żadnego scenariusza, były przygotowane nawet na ewakuację mieszkańców pobliskich kamienic.
Gorzów dysponuje sekcją antyterrorystyczną, mającą na wyposażeniu specjalistyczny sprzęt - tzw. wędkę i beczkę, najpierw stwierdzono jednak, że pomieszczenie, w którym znajdowała się paczka, jest zbyt małe, aby tych urządzeń użyć. Z kolei specjalny oddział ze Szczecina nie mógł dotrzeć do naszego miasta, bo zabezpieczał szczyt klimatyczny w Poznaniu. Około godziny 17.00 do orzowa przyjechał Samodzielny Pododział Antyterrorystyczny z Wrocławia. Pakunek został wyprowadzony z budynku przy pomocy zdalnie sterowanego robota i umieszczony w beczce gorzowskiej policji.
Wokół miejsca zdarzenia zebrały się tłumy ciekawskich mieszkańców, nie zważających na ewentualne zagrożenie.
Centrum Gorzowa było sparaliżowane, zamknięto Most Staromiejski. Ogromne korki tworzyły się na Spichrzowej, Składowej i ulicach dojazdowych do Mostu Lubuskiego.
Autorów fałszywych alarmów bombowych" policja może dość łatwo i szybko namierzyć. W tym przypadku pomocny będzie w pewnością zapis bankowego monitoringu. Za wszczynanie takich alarmów grozi nie tylko odpowiedzialność karna, ale też wiąże się to z koniecznością zwrotu kosztów takiej akcji, a są one ogromne.
Komentarze