- Robimy wszystko, aby poziomy wód gruntowych w Gorzowie nie wzrastały do takiego stanu, który będzie znowu zagrażał mieszkańcom Zawarcia i Zamościa. Sytuacja na południu kraju ponownie robi się nieciekawa, nie ma jednak póki co obaw, że będzie ona tak dramatyczna jak kilka tygodni temu. Mimo to w naszym mieście mamy wszystko pod kontrolą - wyjaśnia rzecznik magistratu - Jolanta Cieśla. Jako miasto staramy się o różnego rodzaju dotacje unijne, nie jest to jednak łatwe, gdyż potrzebujemy grubo ponad 40 milionów złotych. Umożliwiłoby to nam wybudowanie dwóch przepompowni i pompowni drenażowej - dodaje. Próby pozyskania pieniędzy na niezbędne prace będą podejmowane dalej, choć w zeszłym roku spełzły na niczym. - Na to, że całą sumę zabezpieczymy w budżecie, szans nie ma, pozostaje nam więc dalej czekać - zaznacza Cieśla. Póki co, prowadzone są działania doraźne, a te także są kosztowne. Tylko w ostatnim czasie m.in. na umacnianie wałów miasto wydało ponad 90 tysięcy złotych.
Komentarze