Miasto ogłosiło przetarg na wybór biura projektowego, które sporządzi dokumentację budowlaną potrzebną w ramach programu Łączą nas rzeki. Dziesięć nadnoteckich i nadwarciańskich gmin stara się o fundusze unijne na budowę portów jachtowych. W Gorzowie przystań turystyczna sąsiadować ma ze stocznią.
"Dopiero po sporządzeniu dokumentacji gminy z Gorzowem jako liderem projektu będą mogły złożyć w Urzędzie Marszałkowskim pełny wniosek o środki z Regionalnego Programu Operacyjnego" - mówi Władysław Żelazowski, naczelnik wydziału inwestycji. Jeśli pieniądze nie zostaną przyznane, miasto poszuka ich w programach ogólnopolskich, a ostatecznie u siebie.
Jerzy Hopfer, szef Stowarzyszenia Wodniaków Gorzowskich Kuna, które opiekuje się terenem portu, podkreśla, że Gorzów leży na drodze wodnej Wisła-Odra i w związku tym miasto powinno myśleć nie tylko o turystach-wodniakach, ale też o żegludze zawodowej. Armatorzy statków śródlądowych prowadzą lobby mające na celu poprawę warunków dróg wodnych i Gorzów powinien być przygotowany na odrodzenie się transportu rzecznego. "Tam, gdzie będzie możliwa żegluga śródlądowa, tam znajdzie się też miejsce dla turystyki wodnej, natomiast odwrotnie to nie zafunkcjonuje. Dlatego tak ważne było dla nas zostawienie stoczni i przywrócenie jej funkcji" - mówi Jerzy Hopfer. Dodaje, że to dla Gorzowa szansa - nasza stocznia jest w tej chwili jedyną na Warcie. Jej historia sięga 1886 roku, gdy powstała jako tak zwany port ochronny mogły się w nim schronić statki na czas wysokiej wody czy zatorów lodowych albo okres zimowy.
Komentarze