Monitoring pokazuje, że meszek w mieście jest na tyle mało, że w najbliższym czasie nie są planowane opryski przeciwko tym uciążliwym owadom. Tymczasem gorzowianie są innego zdania. Zwłaszcza rano, w drodze do pracy, albo wieczorem podczas spacerów, meszki najbardziej dają się nam we znaki. Ludzie radzą sobie jak mogą, a niektórzy smarują się nawet … octem.
Dodajmy, że w tym roku w miejskiej kasie przeznaczono 30 tysięcy złotych na walkę z meszkami. To, czy kolejne opryski będą, mają pokazać systematyczne badania. Te prowadzone są w Gorzowie w 64 punktach, usytuowanych głównie w pobliżu zbiorników wodnych.
Komentarze