A jednak była próba przekupstwa gorzowskich żużlowców przed ostatnim meczem z Intarem Ostrów. Policjanci z Komendy Wojewódzkiej w Gorzowie zatrzymali Marcina G. Mężczyzna, blisko związany z jednym ze strategicznych sponsorów ostrowskiego klubu żużlowego, oferował jednemu z czołowych zawodników Stali 25 tys. euro w zamian za ustawienie meczu na korzyść Ostrowa. Nasz żużlowiec pieniędzy nie wziął.
Związany z Intarem, Marcin G. chciał, żeby jeden z żużlowców Stali Gorzów odpuścił mecz barażowy o awans do ekstraligi z jego drużyną. Prokuratura i policja odmówiły podania nazwiska żużlowca, któremu oferowano pieniądze. Ale nie jest tajemnicą, że przed ostatnim meczem w Gorzowie aż huczało od plotek, że Ostrów chciał zapłacić Jesperowi Jensenowi za słabą postawę w spotkaniu o ekstraligę. Na naszej antenie mówił o tym dzień po meczu prezes Stali Władysław Komarnicki. Dał słowo, że na żadnym z naszych zawodników nie ma nawet cienia podejrzenia o sprzedanie meczu. "Skoro na niedzielnym meczu kibice zaprezentowali ogromny transparent na którym napisali, że mi wierzą i że dotrzymuję słowa, to mówię to z całą odpowiedzialnością, że nikt ze Stali meczu nie sprzedał" - zapewnił Komarnicki.
Prezes klubu Intar Ostrów Jan Łyczywek, jest zaskoczony i zdziwiony informacją o próbie przekupienia gorzowskiego żużlowca. Jan Łyczywek powtarza, że nic o tej sprawie nie wie. Z kolei rzecznik Intaru Maciej Kmiecik zaprzecza, że klub ma cokolwiek wspólnego z próbą przekupstwa. "Wśród działaczy, zarządu i pracowników nie ma nawet osoby o takich inicjałach, jakie podaje policja" - mówi Kmiecik. I dodaje, że Marcin G. działał na własną rękę. "Oficjalnie nie jest związany ani z klubem, ani tak jak podaje policja, ze sponsorem strategicznym" - usłyszeliśmy.
Komentarze