Pół tysiąca złotych kosztowało miejską straż pożarną nieodpowiedzialne zachowanie żartownisia, który dziś w Tesco przy ul. Słowiańskiej użył przycisku alarmującego o zagrożeniu pożarowym. Do akcji zostały wysłane trzy wozy, które obsługiwało ośmiu strażaków. Takie zachowanie jest nie tylko nieodpowiedzialne, ale również niebezpieczne. Często mamy tak zwaną równoległość zdarzeń. Ktoś naprawdę może potrzebować pomocy, a nasze wozy będą zajęte fikcyjnym zgłoszeniem" - podkreśla Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej Hubert Harasimowicz. Na wykrycie telefonicznych żartownisiów, straż i policja ma własne, sprawdzone sposoby. Posiadamy możliwość identyfikacji numeru. Współpracujemy z policją w wykrywaniu tego typu spraw" - przypomina Harasimowicz. Co roku niemal sto razy gorzowscy strażacy wyjeżdżają do fikcyjnych zgłoszeń, które są wymysłem nieodpowiedzialnych osób.
Komentarze