:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  25°C bezchmurnie

Zagrali dla Aleksa! Zawodnicy MMA lepsi od bokserów

Zagrali dla Aleksa! Zawodnicy MMA lepsi od bokserów

Gwiazdy MMA - Gwiazdy boksu 1:0

Ponad 40 zawodników stawiło się w Gorzowie na wyjątkowym meczu charytatywnym. Wspaniała obsada i szczytny cel, jakim była pomoc 14-letniemu Aleksowi, zgromadziła też ogromną rzeszę kibiców. Gwiazdy MMA i boksu stanęli naprzeciw siebie w... meczu piłkarskim! Lepsi okazali się ci pierwsi.

 

Wspomniany Aleks trenuje boks. W czasie jednej z walk doznał kontuzji kolana. W lipcu 2017 r. kontuzja przybierała na sile, bolała go prawa noga. Kiedy poszedł do lekarza ten bez żadnych badań oraz zdjęcia RTG podjął decyzję o założeniu gipsu. Trenera Aleksa w trosce o jego zdrowie skierował go do klubowych rehabilitantów, którzy zdjęli gips i rozpoczęli rehabilitację. Półtoramiesięczna rehabilitacja nie przynosiła efektów, kolano dalej bolało i dodatkowo pojawił się obrzęk. Po badaniu RTG i biopsji 19.09.2017 r. lekarze orzekli, że jest to guz złośliwy kości piszczelowej osteosarcoma z patologicznym złamaniem kości. Aleks przez to stracił nogę i teraz zbiera na protezę, w czym pomaga mu fundacja Cancer Fighters.

 

Od początku do ataku ruszyli pięściarze. Ich rywale mieli problem z wyjściem z własnej połowy. Śliskie po opadach deszczu boisko nie ułatwiało sprawy. Jak się można było spodziewać, poziom piłkarksi nie był najwyższych lotów, ale zawodnicy i tak radzili sobie bardzo dobrze, szczególnie reprezentanci boksu, bowiem w pierwszych minutach oglądaliśmy kilka wrzutek w pole karne w ich wykonaniu.  Nieco gorzej było z typowo technicznymi aspektami i grą na ziemi, ale tu ponownie można by wspomnieć o stanie murawy.

 

Wydawałoby się, że w takich towarzyskich zawodach szybko padać będą bramki. Dobrze funkcjonowały jednak obie defensywy, przez co nawet sytuacji do strzelenia gola nie było za wiele. W 18. minucie wzdłuż poszło podanie wzdłuż pola karnego bokserów, ale nikomu nie udało się zamknąć tej akcji, która do tamtej pory była chyba najlepszą dla zawodników MMA. Niestety wiele wyjść ofensywnych kończyło się pozycją spaloną, której skrupulatnie pilnowali sędziowie, do których nie można było mieć zastrzeżeń.

 

Z czasem jednak obie strony oddawały coraz więcej strzałów. Pięściarze wyglądali na takich, co chcą wejść do bramki. Nie pozwalał im na bramkarz, zaliczając dobre, a przede wszystkim czyste, wejścia w nogi. Zawodnicy mieszanych sztuk walki mogli wynieść sporo korzyści z obecności na boisku Anzora Azhieva, który wykazywał się sporą aktywnością. Brakowało jednak tej kończącej akcji. Okazję miał też Akop Szostak, ale tym razem to golkiper bokserów spisał się znakomicie. Dowodem na walkę w tym meczu była kontuzja Kamila Łaszczyka, który zszedł do szatni przed końcem pierwszej połowy i udał się do szpitala, mając zawiniętą rękę i prawdopodobnie uszkodzony bark. W końcówce obie ekipy miały jeszcze parę świetnych sytuacji, zdecydowanie podnosząc poziom emocji, ale wynik remisowy się utrzymał.

 

W drugiej części spotkania gracze rozpoczęli z wysokiego "C". Widać było spore pragnienie zdobycia gola zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Po kilkunastu minutach sam na sam z bramkarzem był Maciek "Irokez" Jewtuszko, ale mimo to nie było bramki, bo zbyt lekkim strzałem. Jednak już chwilę później usłyszeliśmy szał radości, bowiem doskonale dograną piłkę do siatki skierował Michał Materla, lecz wynik pozostał niezmieniony, gdyż arbiter odgwizdał kolejnego spalonego.

 

Dalsza część pojedynku to kolejne ataki i wysokiej klasy parady bramkarzy, szczególnie tego po stronie zawodników MMA, choć i golkiper pięściarzy wykazał się przy strzale z dystansu Jewtuszki. Mimo coraz większej liczby oddawanych uderzeń, to trafień wciąż nie było. Na pierwsze trzeba było czekać aż do 80. minuty, kiedy do siatki trafił niezwykle aktywny i ambitny Anzor Azhiev! Gwiazdor MMA znów popisał się mocnym strzałem, ale tym razem na tyle precyzyjnym, że nie udało się tego obronić. Gra wówczas zdecydowanie się otworzyła. Bokserzy nie zamierzali poddać się bez walki po stracie bramki.

 

Azhievowi było wyraźnie mało, bo kilka minut później ponownie wychodził na starcie z bramkarzem pięściarzy. Tym razem uderzenie z bliższej odległości po zimie było bardzo nieudane. W odpowiedzi niewiele zabrakło graczom w czerwonych strojach. Dodajmy, że w przypadku remisu obie drużyny przystąpiłyby do konkursu rzutów karnych. Do takiego jednak nie doszło, ponieważ bramka Anzora Azhieva była jedyną w tym pojedynku i to gwiazdy MMA odniosły zwycięstwo.

 

Po meczu powiedzieli:

Marek Kopyść (organizator): Myślę, że Gorzów dawno nie widział takiej imprezy i długo jeszcze będzie tym żył. Wielkie serce zawodników sztuk walki. MMA i boks to ludzie, którzy walczą z sercem na ringu, w klatkach, mają też ogromne serca poza nimi. To tutaj zobaczyliśmy.

 

Michał Materla (zawodnik MMA): Najważniejsze, że wszyscy się dobrze bawili: my, jako sportowcy oraz kibice, którzy mieli okazję spotkać się z postaciami, które na co dzień oglądają w telewizji. Dla wszystkich to była wygrana sytuacja, tym bardziej, że to szczytny cel dla Aleksa. Same pozytywne emocje. Już nawet nie chodzi o wynik, bo to była sprawa drugorzędna dla mnie, ale właśnie o to, jaka panowała tutaj atmosfera i jak dobrze żeśmy się bawili.

 

Jan Błachowicz (zawodnik MMA): Fajna inicjatywa w słusznej sprawie. Oby jak najwięcej takich wydarzeń, gdziekolwiek. Kto nie grał w Polsce w piłkę nożną? Chyba każdy próbował. Nawet kiedyś w klubie grałem, Piast Cieszyn się nazywał, ale to był bardzo krótki epizod. W klubie MMA czasem tylko na rozgrzewkę parę minut się gra.

 

Izu Ugonoh (bokser): Nie udało się wygrać. Cały czas groziliśmy zawodnikom MMA, że ich rozjedziemy. Okazali się dobrzy. Wiadomo, jak to w piłce nożnej, niewykorzystane okazje się mszczą. Mieliśmy swoje szanse, nie strzeliliśmy, a im udało się zdobyć bramkę. Najważniejsze, że zebraliśmy się tutaj w szczytnym celu. Bardzo fajna inicjatywa.

 

Anzor Azhiev (zawodnik MMA): Nie jestem żadnym piłkarzem, 10 lat temu trochę tam grałem i jakoś się udało. Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy. Ambicji nie brakowało, ale kondycyjnie było trudno, bo to nie jest MMA tylko piłka nożna. Tutaj trzeba zagrać 90 minut, a nie 15. Bardzo przyjemnie się grało przy kilku tysiącach ludzi. Polowałem na pewno na tę bramkę. Trenuję razem z Arturem Szpilką. Jak byśmy przegrali, to byłoby naprawdę słabo. On codziennie przychodziłby i "no co? no co?".

 

Gwiazdy MMA - Gwiazdy boksu 1:0 (0:0)

Azhiev 80'

 

MMA:

Michał Materla (C)

Jan Błachowicz

Daniel Omielańczuk

Akop Szostak

Artur „KORNIK” Sowiński

Marcin Różal Różalski

Łukasz „Raju” Rajewski

Piotr Strus

Maciej „Irokez” Jewtuszko

Tomasz Narkun

Łukasz „Juras” Jurkowski

Anzor Azhiev

Aslambek Saidov

Arbi Shamaev

Robert Jocz

 

Boks:

Artur Szpilka (C)

Michał Żeromiński

Izu Ugonoh

Mateusz Masternak

Maciej „Striczu” Sulęcki

Marek Matyja

Andrzej Fonfara

Andrzej Wawrzyk

Kamil Szeremeta

Kamil Łaszczyk

Krzysztof Kopytek

Adam Balski

Przemysław Runowski

Piotr „Gudelek” Gudel

 

Autor: Marcin Malinowski

piłka nożna, cancer fighters, mma, boks, michał materla, jan błachowicz, artur szpilka - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się