Zakończyła się ponad miesięczna kontrola Państwowej Inspekcji Pracy prowadzona w gorzowskiej fabryce TPV. Przypomnijmy, chodziło m.in. o zarzuty pracowników, że są przymuszani przez kierownictwo do brania płatnych lub bezpłatnych urlopów. Obawiali się także o dalsze zatrudnienie, a przestój w produkcji tłumaczono im kryzysem w zamówieniach. Kontrolę już skończyliśmy, chociaż nie mamy jeszcze ostatecznego raportu - mówi okręgowy inspektor Franciszek Grześkowiak z Państwowej Inspekcji Pracy w Zielonej Górze. Wstępne wnioski są takie, że kontrolerzy poważnych uchybień nie wykryli - dodaje.
Prawda jest taka, że nawet jeśli pracownicy byli nakłaniani do brania urlopów, to jednak sami wnioski urlopowe podpisywali. Nie może więc być mowy o zmuszaniu ich, nie ma na to po prostu dowodów" - argumentuje. W pozostałych badanych dokumentach nieprawidłowości nie stwierdzono, a więc rola Państwowej Inspekcji Pracy na tym się kończy. Jeśli jednak pracownicy czują się pokrzywdzeni, mogą teraz swoich racji dochodzić w sądzie, ale indywidualnie.
Komentarze