:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  0°C

Osłabiony Stilon przegrał po raz trzeci z rzędu

Osłabiony Stilon przegrał po raz trzeci z rzędu

Stilon Gorzów - Zagłębie II Lubin 1:3

Przy niewielkim akompaniamencie zawiedzionych ostatnimi meczami kibiców i z wieloma zmianami w składzie Stilon Gorzów w 27. kolejce spotkań III ligi grupy III przegrał z Zagłębiem II Lubin 1:3. Po serii trzech zwycięstw była to trzecia z rzędu porażka.

 

Pierwsza z roszad, która zwracała uwagę, to obecność Grzegorza Gibkiego między słupkami, a Krystiana Rudnickiego na ławce. Spowodowane to było liczbą zawodników młodzieżowych. Przypomnijmy, że dwóch takich musi być obecnych w składzie. Oprócz bramkarza kolejne szanse w wyjściowym składzie otrzymali piłkarze zagraniczni, aktywny Francuz Redoine Aouchet i Japończyk Motoki Kakehi. W ogóle zabrakło natomiast Rafała Świtaja.

 

Na początku drużyny starały się wymieniać ciosy, ale minimalną przewagę mieli gości, doprowadzający do sytuacji, w której oddawali strzał. Gospodarze dopiero w 6. minucie wypracowali pierwszą okazję. Strzał Piotr Rymara wybronił jednak Krystian Kalinowski, a z późniejszego rzutu rożnego niewiele wyniknęło. Jeszcze lekszą sytuację miał Filip Dudziak z Zagłębia, uderzając z dystansu. Piłka minęła Gibkiego, uderzyła w słupek i przetoczyła się po linii, nie wpadając jednak do bramki. Dużo szczęścia Stilonu.

 

Zabrakło go już jednak kilka minut później. Przede wszystkim jednak fatalny błąd popełnila obrona. Defensor zaspał, a Gibki nie w tempo wyszedł do Dudziaka, który minął go zwodem i wpakował "futbolówkę" do pustej bramki po wcześniejszym bardzo dobrym, prostopadłym podaniu od kolegów. Nieliczni fani na trybunach dopingowali, ale jakby bez mocy, a byli i tacy, którzy narzekali. Odpowiedź przyszła jednak bardzo szybko. Na murawę padli, uderzeni piłką, dwaj gracze z Lubina. Inny zawodnik przyjezdnych kontynuował jednak akcję, ale zanotował stratę. Z atakiem wyszedł Mateusz Ogrodowski, który w końcu zdecydował się na uderzenie z dystansu i trafił na 1:1. Lubinianie nieco się zagotowali, sygnalizując, że gra powinna zostać przerwana. Te nerwy dały o sobie znać również w kolejnych minutach, bowiem chwilę później doszło do szarpaniny. Aouchet odepchnął rywala, ale wszystko skończyło się trzema żółtymi kartkami.

 

Do końca pierwszej połowy atmosfera się uspokoiła, a zespoły szukały swoich szans. Stilon był blisko, ale piłka minimalnie minęła słupek w 33. minucie. Do przerwy mieliśmy więc wynik remisowy.

 

Po powrocie na boisko tempo nie podskoczyło, jednak obie ekipy raz po raz próbowały znaleźć drogę do siatki. Trudno było przy tym wskazać, kto miał przewagę przy dużej ilości walki w środku pola. Z obu stron oddano dość groźne strzały, mimo że bardzo niecelne. W 60. minucie z piłką minął się wychodzący z linii bramkowej Gibki, ale sytuację uratował wybiciem Kakehi.

 

W 63. minucie zaryzykował z kolei Krzysztof Kaczmarczyk. By nie dopuścić do sytuacji sam na sam ratował się faulem na graczu Zagłębia. Sędzia nie miał jednak litości i wszystko skończyło się czerwoną kartką. Do przewinienia doszło przed polem karnym i piłka po rzucie wolnym prześlizgnęła się przez mur, ale zorientował się w tym bramkarz "niebiesko-białych". Po tym zrobiło się znów nerwowo, bowiem chwilę później ponownie mieliśmy przewinienie. Tym razem jednak na Gibkim, a na murawie przez moment leżała dwójka zawodników z pola, ale bez konsekwencji.

 

Emocje sięgnęły zenitu w 68. minucie, gdy z dobry atakiem wyszedł Redoine Aouchet. Nie zdecydował się jednak na strzał, poczekał i oddał piłkę wprowadzonemu po przerwie Mateuszowi Kwiatkowskiemu. Z linii wybił to obrońca, choć byli tacy, którym wydawała się, że "futbolówka" przekroczyła granicę. Arbiter nakazał kontynuowanie gry, a na tablicy wciąż widniał rezultat 1:1. To zmieniło się jednak niespełna 10 minut później za sprawą Olafa Nowaka, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę przy słupku. W odpowiedzi próbował wpuszczony chwilę wcześniej Damian Pawłowski, ale obronił to Kalinowski.

 

Do końca Stilon Gorzów starał się już tylko nie stracić kolejnej bramki, gdyż bardzo ambitnie zagrali piłkarze Zagłębia II Lubin, chcący dobić przeciwnika. To się udało, bo po rzucie rożnym do przewrotki dobrze ułożył się Damian Oko. Pechowo ustawili się też obrońcy, którzy nie dali rady wybić tej piłki i było już 1:3. Trzecia porażka z rzędu stała się faktem. Za tydzień, w niedzielę, gorzowianie zagrają ze Ślęzą we Wrocławiu.

 

 

Po meczu powiedzieli:

Adam Gołubowski (trener Stilonu Gorzów): Kolejny raz musze gratulować drużynie przyjezdnej. Bardzo chciałem podziękować kibicom, którzy nas dopingowali, mimo tych słabszych wyników. Do samego końca było ich słychać. Na każdej konferencji słyszymy, że Stilon fajnie gra w piłkę, buduje, kreuje. Tym razem tego nie robiliśmy, bo nasze boisko nie nadaje się do takiej gry. Chcieliśmy się przestawić, stąd bardzo dużo długich piłek, na walkę. Taka gra, żeby z tyłu nie było ryzyka. Szkoda pierwszej bramki. Była ona kuriozalna, bo uchylił się obrońca przed piłką, którą mógł wybić. Dał się nabrać młodemu zawodnikowi Zagłębia, który krzyknął "puść!". Myślałem, że to nasz bramkarz. Brawo za cwaniactwo w tak młodym wieku. Udało się wyrównać i cieszę się, że Mateusz Ogrodowski strzelił ładną bramkę po ostatnim meczu, w którym wypadł bardzo słabo. Postawiłem na niego i zagrał fajne spotkanie. Do przerwy 1:1 i cieszyłem się, że nie przegrywamy do szatni, nie musimy gonić. W drugiej połowie dużo ustawiła czerwona kartka Karczmarczyka. Trudno na tym boisku grać. Szkoda sytuacji Kwiatkowskiego przy stanie 1:1. Można byłoby się wtedy cofnąć i byśmy to dowieźli. Jak nie idzie, to nie idzie. We wtorek w Żmigrodzie zagraliśmy takim składem, jakim mogliśmy. Mieliśmy plagę urazów i sześciu czy siedmiu zawodników nie mogło zagrać, więc postawiłem na Grzesia Gibkiego. Potrzebny był młodzieżowiec, ale też mu to obiecałem. Tam wypadł poprawnie. Chcę rozwijać młodych chłopaków i chciałem dać mu kolejną szansę. Może mógł się zachować trochę lepiej, ale nie miało to wpływu na przegraną. Rafał Świtaj ma mnóstwo obowiązków oprócz trenowania i grania. Fizycznie wygląda słabiej. Wnosi ożywienie na 10-15 minut, a później go nie widać. Stąd taka moja decyzja, żeby odpoczął.

 

Piotr Jacek (trener Zagłębia II Lubin): Miło jest być na konferencji, kiedy się odnosi zwycięstwo. Przyjeżdżając tutaj wiedzieliśmy, jak gra Stilon i, mimo że w grze kontrolnej zimą dominowaliśmy, to myśleliśmy, że będzie to zgoła odmienny mecz. Drużyna Stilonu próbuje grać w piłkę. To jest bardzo fajne i widać to po analizie innych spotkań. Kieyd wyszliśmy na płytę, to zobaczyliśmy, że nie da się tu grać w piłkę. Jeden i drugi zespół dostosował się do warunków, jakie panowały, czyli prosta gra. W niej my okazaliśmy się lepsi. Przyjechaliśmy tutaj bez żadnego wzmocnienia z pierwszej drużyny i takie mecze pozwalają tchnąć dużo nadziei w tych młodych chłopców, którzy się uczą.

 

Mateusz Ogrodowski (Stilon Gorzów): Nie ukrywamy, że po wtorkowej porażce ze Żmigrodem byliśmy zmotywowani, żeby trzy punkty zostały w Gorzowie. Wiedzieliśmy, jaka jest nasza płyta i jak będziemy grali. W pierwszej połowie długie piłki, typowo boiskowa walka. Dostaliśmy bramkę na 1:0, ale fajnie, że się podnieśliśmy. Było 1:1, zeszliśmy do szatni i powiedzieliśmy sobie, że to jest do wyciągnięcia. Druga połowa zaczęła się od błędu, przez który dostajemy czerwoną kartkę. Ona ustawiła przebieg spotkania i nas podłamała. Trener wprowadził zmiany, musieliśmy się odkryć, przejść na trójkę z tyłu. Próbowaliśmy, mieliśmy sytuację, ale dostaliśmy bramkę na 1:2. Kwintesencją tego był gol na 1:3 i Zagłębie wywiozło punkty. Mogę tylko pogratulować. Są trzy porażki i to siedzi w głowach. Mieliśmy inne cele, a nie układa się to wszystko tak, jak miało. To wpływa na naszą grę.

 

Łukasz Soszyński (Zagłębie II Lubin): To zwycięstwo smakuje tym bardziej, że przyjechaliśmy w składzie bez chłopaków z pierwszego zespołu. Każdy z nas miał tu coś do udowodnienia. Mieliśmy złą passę, którą tydzień temu przerwaliśmy i chcieliśmy to kontynuować. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie, bo Stilon grać w piłkę potrafi. Z tego pojedynku wyszliśmy zwycięsko i cieszymy się z trzech punktów.

 

 

Stilon Gorzów - Zagłębie II Lubin 1:3 (1:1)

Ogrodowski 17' - Dudziak 13', Nowak 77', Oko 90'

 

Stilon: Gibki - Ogrodowski, Kaczmarczyk, Okuszko (46' Kwiatkowski), Jakubowski (77' Flis), Aouchet (77' Pawłowski), Kakehi, Lisowski, Rymar, Stańczyk, Zakrzewski (72' Maliszewski)

Trener: Adam Gołubowski

 

Zagłębie: Kalinowski - Bieliński, Gołębiowski (90+3' Wierzchowski), Nowak (89' Staśkiewicz), Dudziak (71' Oko), Andrzejczak, Spychała, Mucha (90+3' Szukiełowicz), Witsanko, Chodyna, Soszyński

Trener: Piotr Jacek

 

Sędzia: Paweł Niewiadomski (Zielona Góra)

Żółte kartki: Aouchet 20', Okuszko 20', Flis 81' - Soszyńsi 20', Nowak 83'

Czerwona kartka: Kaczmarczyk 63'

 

Pozostałe wyniki (za 90minut.pl):

Rekord Bielsko-Biała - Górnik II Zabrze 3:2

Miedź II Legnica - Pniówek Pawłowice Śląskie 1:1

KS Polkowice - Lechia Dzierżoniów 4:0

Skra Częstochowa - Piast Żmigród 5:0

Stal Brzeg - Ruch Zdzieszowice 6.05.2018r., godz. 15

BKS Stal Bielsko-Biała - Falubaz Zielona Góra 6.05.2018r., godz. 17

Polonia Głubczyce - Gwarek Tarnowskie Góry 6.05.2018r., godz. 17

Unia Turza Śląska - Ślęza Wrocław 6.05.2018r., godz. 17

 

Autor: Marcin Malinowski

piłka nożna, iii liga, stilon gorzów, zagłębie ii lubin - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się