:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  14°C całkowite zachmurzenie

Kompromitująca porażka Stilonu. To grozi spadkiem, a w klubie gorąco

Kompromitująca porażka Stilonu. To grozi spadkiem

Stilon Gorzów - Polonia Głubczyce 1:2

W 32. kolejce III ligi grupy III Stilon Gorzów poniósł zawstydzającą porażkę z ostatnią w tabeli Polonią Głubczyce. Przegrana 1:2 bardzo mocno komplikuje sytuację gorzowian i wprowadza ogromną nerwowość na samą końcówkę sezonu.

 

Miejscowi do tego spotkania podeszli w nieco przebudowanym składzie. Kilku piłkarzy było nieobecnych, m. in. Bartosz Flis. Początkowo byliśmy świadkami dość agresywnej gry. Ucierpieli Abdul Moustapha Ouedraogo, a chwilę później Damian Pawłowski. Jeśli chodzi o ataki, to obie drużyny znajdowały drogę do pola karnego, ale brakowało wykończenia. W 8. minucie groźniejszy strzał oddał Jacek Lenartowicz, ale piłka przeleciała nad poprzeczką.

 

Kolejne minuty mijały raczej leniwie przy akompaniamencie zaledwie garstki kibiców. Na trybunach panował zupełnie inny obraz niż podczas sobotniego meczu charytatywnego. Na boisku natomiast częściej przy piłce byli gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Pojawiały się natomiast pojedyncze błędy w obronie, jak ten z 22. minuty, kiedy akcja została wycofana do Krystiana Rudnickiego, a ten źle wybił piłkę, która wylądowała za linią boczną.

 

Stilon nadal stara się o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu, by nie być zbyt blisko strefy spadkowej. Swój los przed tym spotkaniem znała już Polonia, co jednak nie przeszkadzało w ambitnej walce. Nerwowo zrobiło się między Ouedraogo i Oliveirą Eltonem Dos Santosem. Po drobnej sprzeczce i przepychance sędzia ostudził zapał żółtymi kartkami. W 29. minucie dobrze z atakiem wyszedł Rafał Świtaj, a do podania wybiegł Pawłowski, lecz nie uderzył czysto, dzięki czemu Bartłomiej Górecki nie miał problemów z obroną. Pomocnik Stilonu zaraz potem próbował sam z nieco dalszej odległości, ale to uderzenie również skończyło w rękach bramkarza. W międzyczasie Adam Gołubowski wymienił mającego problemy zdrowotne Ouedraogo na Jakuba Okuszko.

 

Nieco kontrowersyjnie zrobiło się w 35. minucie, gdy golkiper gości wychodził do interwencji. Wpadł w piłkarza z Gorzowa, ale arbitrzy nie dopatrzyli się przewinienia. Grę jednak przerwał sam Górecki, wybijając na aut. Po chwili ruszył atak przyjezdnych, w którym Łukasz Bawoł zabawił się z gorzowską obroną, kilkukrotnie przekładając z jednej nogi na drugą i pokonując Rudnickiego z najbliższej odległości. "Niebiesko-biali" znów musieli gonić. Okazję z rzutu wolnego miał Świtaj. Piłka odbiła się od muru, wprowadzając nieco zamieszania, ale Górecki wybił ją za boisko. Rzut rożny nie przyniósł już zagrożenia. Do przerwy na tablicy pozostał wynik 0:1.

 

Jeszcze na początku drugiej części gry trener drużyny z Gorzowa zdecydował się na dwie kolejne zmiany. Na murawie nadal było nerwowo i doszło do starcia Okuszki z bramkarzem gości, który następnie był opatrywany przez kilka minut. Miejscowi znów proklamowali, że należy im się rzut karny, ale sędzia pozostał nieugięty. Bartłomiej Górecki z zawiniętą głową jeszcze wybił piłkę, ale nie był w stanie kontynuować swojego występu i w końcu został zastąpiony. Całość trwała jednak dobre kilka minut.

 

Po wznowieniu Stilon przeprowadzał kolejne ataki, aż Rafał Świtaj w 60. minucie wywalczył rzut karny, którego zamienił na gola, mocnym uderzeniem pokonując Filipa Żurawskiego. Kibice, po wielu negatywnych komentarzach i bluzgach w kierunku zarówno arbitrów, jak i samych piłkarzy, doczekali się trafienia dla gospodarzy, którzy w kolejnych minutach zaciekle naciskali rywali, chcąc pójść za ciosem. Sam na sam wyszedł Okuszko, ale minimalnie się pomylił, a dobitka Świtaja była niecelna. Zryw ten trwał jednak chwilę, bowiem Polonia ponownie próbowała przejąć inicjatywę i spotkanie się wyrównało.

 

Atmosfera momentami gęstniała, bowiem nie każdy zadowolony był z decyzji sędziowskich. Burę za głośne wyrażanie opinii dostał choćby kierownik drużyny Stilonu. Chodziło o brak sygnalizacji spalonego, którego widzieli chyba wszyscy, poza arbitrem. Szczęśliwie bramki z tego nie było, ale minęło kilkadziesiąt sekund i... ekipa z Głubczyc prowadziła 2:1 po trafieniu Piotra Jamuły. Już bez błędnej oceny sytuacji, przynajmniej w wykonaniu rozjemcy tego pojedynku.

 

Gorzowianie próbowali, rozgrywali, strzelali, ale to było bicie głową w mur, choć w samej końcówce świetną okazję miał Redoin Aouchet, ale wyciągnął to Żurawski. Nie pomogło nawet doliczenie 10 minut, a chwilami po kilku szkolnych błędach musieli się jeszcze obawiać straty gola, przed którą uchronił ich albo niecelny strzał albo Rudnicki. Kolejna porażka oznacza realne zagrożenie znalezieniem się w strefie spadkowej. Ostatnie dwie kolejki III ligi grupy III będą bardzo nerwowe. Za tydzień mecz w Bielsku-Białej z BKS Stalą, a już w poniedziałek wiele może się w Stilonie Gorzów zmienić, bowiem zaplanowano walne zebranie. Na pomeczowej konferencji prasowej o swoich rezygnacjach oraz naciskach być może przyszłych władz poinformowali dotychczasowi trener i prezes.

 

 

Po meczu powiedzieli:

Adam Gołubowski (trener Stilonu Gorzów): Taki, jaki wynik z ostatnią drużyną, taka też gra. Od pierwszych minut było widać, że zespół mam rozbity totalnie mentalnie, który wyszedł z szatni bez chemii między sobą, kompletnie nie wspieraliśmy się na boisku. Od dłuższego czasu nie ma z nami Lisowskiego, Flisa. Kwiatkowski ma w tym momencie bardzo ciężką migrenę. Rymar i Kaczmarczyk pauzują za kartki. To były filary tej ekipy plus Alan Błajewski. Ich nie było i widzieliśmy, jak ważni oni byli. Nic nam nie wychodziło. W sytuacjach, gdzie nawet znaleźliśmy się przed szesnastym metrem, żeby oddać uderzenie, to również tego zabrakło. Jak zdobyliśmy bramkę na 1:1, to wydawało się, że mimo tej słabej gry, stać nas na trzy punkty. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że graliśmy z drużyną IV-ligową. Wierzyłem, jako trener, że uda się strzelić na 2:1, a o stylu i meczu jak najszybciej zapomnimy. Tak się nie stało. Ten pojedynek był owocem ostatnich dwóch, trzech miesięcy i różnych problemów klubowych. Ja jako trener już przed meczem chciałem podziękować i złożyć rezygnację z pracy w Stilonie, niezależnie od wyniku. Bardzo chciałem zakończyć trzema punktami, ale niestety jest porażka. Mimo wielu różnych, trudnych, lepszych i gorszych momentów dla mnie Stilon będzie bardzo ważnym klubem w życiu. Dziękuję wszystkim ludziom, których tutaj poznałem. Tych przychylnych i nie, którzy są źli za postawę w tej rundzie. Dziękuję tym kibicom, którzy jeszcze przed meczem mocno mnie wspierali i chcą, żebym został. Zacząłem pewien projekt, na który potrzeba czasu. Jestem przekonany, że Stilon będzie w III lidze. Zapowiadałem walkę o awans, mimo że wielu mówiło, że to niemożliwe. Uważam, że to było możliwe, natomiast nie wyszło.

 

Norbert Sawicki (prezes Stilonu Gorzów): Z trenerem przed meczem podjęliśmy decyzję, że składamy rezygnację. Od kilku tygodni próbowano mnie zmusić do tego. Dopiero kilka dni temu dowiedziałem się, że jest taka osoba, która chciałaby to wszystko przejąć. Skoro środowisko, poniekąd polityczno-biznesowe, nie chce mnie i trenera, to nie ma się co tego trzymać. Jednak sposób, w jaki to zostało zakomunikowane poprzez wiceprezesa na naszej wewnętrznej grupie na Facebooku, to, co się wydarzyło na ostatnim treningu, gdzie zespół został rozbity przez jednego zawodnika... W trakcie meczu dwa tygodnie temu dostałem jeszcze SMS-a, że jest już trener i mam tylko podjąć decyzję. Uważam, że nie tak się załatwia sprawy. Problem polega na tym, że jak przejmowaliśmy klub, to mieliśmy dwa tygodnie na stworzenie drużyny. Zrobiliśmy taki zespół, że byliśmy przekonani, iż możemy walczyć o awans. Skład bazował na pewnych doświadczonych zawodnikach i bardzo dużej liczbie utalentowanej młodzieży. Widzieliśmy, że bez tych filarów ci młodzi sobie nie poradzili. Świtaj, Maliszewski nie są liderami, nie tyle pod względem piłkarskim, ale mentalnym i nie mogli poprowadzić tych zawodników w taki sposób, w jaki oczekiwaliśmy. Nasz czas się skończył. Mam nadzieję, że zostanę zapamiętany jako człowiek, który przyszedł w bardzo trudnej chwili, kiedy nikt nie chciał przejąć sterów. Starałem się zawsze do wszystkich podchodzić uczciwy. Jestem z Warszawy, mieszkam tam, tylko urodziłem się w Szczecinie. Liczyłem na tę młodzież. Ten klub zawsze pozostanie w sercu, był ważną stacją w moim życiu. Dziękuję wszystkim, z którymi mogłem tutaj współpracować. Jest tutaj pan Robert Biłko, który ma zostać prezesem. Wpisy na Facebooku, hejty... To wszystko było niepotrzebne, a my byliśmy zmęczeni sytuacją w klubie. Od dawna myśleliśmy o rezygnacji, ale nie robiłem tego, bo nie widziałem nikogo innego, kto by to przejął. Jak pan Biłko jest na to gotów, to bardzo się z tego cieszę. Nie mogę jednak przyjmować od pana poleceń wydawanych na Facebooku, kiedy nie jest pan odpowiednio ulegitymowany. Kilka słów do pana mecenasa Synowca: tak się po prostu nie robi. Zmiana prezesa z tylnego fotela. Moich dwóch byłych współpracowników: Robert Stanisławski i Jacek Ziemecki po prostu poinformowali mnie, że składają rezygnację. Tylko dlatego zostałem do końca na stanowisku, żeby powalczyć. Pan Biłko ma jakąś koncepcję.

 

Mateusz Ogrodowski (zawodnik Stilonu Gorzów): Sprawy zmiany trenera mnie, jako młodego zawodnika czy całego zespołu nie interesowały. Mieliśmy wyjść i zdobyć trzy punkty. Dochodziły do nas pewne głosy, ale nikt głośno nic nie mówił. Mogę podziękować trenerowi, bo zawdzięczam mu wiele. Dzięki niemu zacząłem grać, zmienił mi pozycję i bardzo rozwinąłem się jako piłkarz. Prezesowi również. To są ludzie, którzy zrobili dla tego klubu bardzo dużo. Też jestem zdania, że będzie lepiej. Nowy zarząd ma czystą kartę. Z perspektywy boiska jest mi wstyd i brakuje słów, żeby opisać to, co się stało. Ta passa niepowodzeń jest fatalna. Mentalność, to, jak wyglądamy, jak pracujemy... Nic się nie układa. Sami sobie sprawiamy problem z ostatnią drużyną. W tych dwóch kolejkach musimy oddać serducha i utrzymać Stilon w III lidze. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy spadli.

 

 

Stilon Gorzów - Polonia Głubczyce 1:2 (0:1)

Świtaj 60' - Bawoł 36', Jamuła 72'

 

Stilon: Rudnicki - Ogrodowski, Maliszewski, Jakubowski, Bednarski, Świtaj (72' Zakrzewski), Łaźniowski (46' Kakehi), Pawłowski, Ouedraogo (31' Okuszko), Stańczyk, Drame (48 'Aouchet)

Trener: Adam Gołubowski

 

Polonia: Górecki - Bawoł, Dos Santos, Czarnecki (46' Karwowski), Jamuła (87' Zawadzki), Lenartowicz, Grek, Bury, Dymińczuk (66' Pawlus), Fedorowicz, Broniewicz

Trener: Tomasz Polaczek

 

Sędzia: Grzegorz Dudek (Żagań)

Żółte kartki: Ouedraogo 23', Bednarski 82', Ogrodowski 90+8' - Dos Santos 23'

 

Pozostałe wyniki 32. kolejki III ligi gr. III (za 90minut.pl):

Zagłębie II Lubin - Rekord Bielsko-Biała 1:3

Falubaz Zielona Góra - Lechia Dzierżoniów 4:3

Ślęza Wrocław - Miedź II Legnica 3:2

Gwarek Tarnowskie Góry - Stal Brzeg 1:1

Unia Turza Śląska - BKS Stal Bielsko-Biała 0:1

Piast Żmigród - KS Polkowice 3:1

Pniówek Pawłowice Śląskie - Górnik II Zabrze 4:0

Ruch Zdzieszowice - Skra Częstochowa 5.06.2018r., godz. 18

 

Autor: Marcin Malinowski

piłka nożna, iii liga, stilon gorzów, polonia głubczyce - komentarze opinie

  • gość 2018-06-03 20:20:56

    Rozgonić tą hołotę !!!

Dodajesz jako: Zaloguj się