:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  2°C lekkie zachmurzenie

Gwardia groźna tylko na początku

Piłka ręczna, Gwardia groźna tylko początku - zdjęcie, fotografia

Stal Gorzów - Gwardia Koszalin 34:24

Spotkanie 8. kolejki I ligi w grupie A zakończyło się zwycięstwem Stali Gorzów 34:24 nad Gwardią Koszalin. Wysoka wygrana cieszy, ale szkoleniowiec triumfatorów miał sporo zastrzeżeń do stylu.

 

Dość nieoczekiwane spotkanie od pierwszych minut rozpoczął Marcin Gałat. Później jednak kibice na powrót oglądali podstawowych zawodników. Już na starcie wyróżniała się mocna obrona obu zespołów. Gospodarze nie mieli łatwego zadania, by ją sforsować. Rywalom także jednak nie pozwalali na wiele, stąd też wynik oscylował wokół remisu. Potrzebne były jakieś zmiany, dlatego też trener Dariusz Molski poprosił o przerwę. To najwidoczniej pomogło, bo gorzowianie na chwilę odskoczyli nawet na dwie bramki. Gra wyglądała już nieco lepiej, ale wtedy znów dały o sobie znać słabo wykonywane rzuty karne. Najpierw w poprzeczkę trafił Mateusz Stupiński. Doszło jednak do powtórzenia, gdyż zawodnik Gwardii ruszył się zbyt szybko. Wtedy do bramki podszedł Gałat, trafiając prosto w bramkarza. Na straży był jednak również Cezary Marciniak, broniąc rzut przeciwników z siedmiu metrów.

 

Po kwadransie pojawiły się pierwsze kary, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Miejscowi wykorzystali osłabienie koszalinian lepiej niż przyjezdni ich, dzięki czemu po 20. minutach prowadzili już 12:7. Piotr Stasiuk nie czekał dłużej i zaprosił swoich podopiecznych na rozmowę. "Żółto-niebiescy" radzili sobie coraz lepiej i bezlitośnie wykorzystywali straty Gwardzistów, zwiększając swoją przewagę. Gdy jednak na ławkę kar powędrował Oskar Serpina, to ekipie z Koszalina udało się część strat odrobić, chociażby dzięki przytomnemu zachowaniu Henryka Rycharskiego, który rzucił z bramki do bramki. Na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 17:10. Po słabszym początku Stal zdecydowanie się rozkręciła.

 

Po powrocie na boisko obie ekipy wymieniły ciosy. Dobry fragment zanotował Piotr Goerig, rzucając dwie pierwsze bramki dla Gwardii w drugiej części. Odrobinę pomogła w tym kara Miłosza Bekisza. Dobrą serię zepsuł za to Bartosz Starzyński, nie trafiając z rzutu karnego. Po dobrych interwencjach Marciniaka gorzowianie wrócili jednak do siedmiobramkowego prowadzenia.

 

Kolejne minuty stały pod znakiem szybkim ataków i kontr. Po jednej z akcji sędziowie podyktowali obustronną karę. Gdy obaj zawodnicy wrócili to dwie minuty otrzymał Marcin Smolarek i miejscowi musieli sobie radzić w osłabieniu. Kilka chwil później przewinił Piotr Prudzienica i siły znów były wyrównane, a przez 51 sekund gospodarze grali nawet w przewadze. Podopieczni Molskiego do końca nie utrzymali różnicę bramek na poziomie sześciu lub siedmiu, ale jeszcze ją zwiększyli i spokojne dowieźli zwycięstwo do końca, próbując już czasem nieco bardziej ekwilibrystycznych akcji.

 

Pod koniec trochę czasu dostali rezerwowi, jak Mariusz Smolarek, który rzucił swoją pierwszą bramkę w sezonie czy Mariusz Kłak, pokazując się z dobrej strony. Zdecydowanie na wyróżnienie zasłużył Stupiński, doskonale wykorzystując swoje sytuacje przy rozgrywanych akcjach. Popularny "Stupa" umacnia się na pozycji czołowego strzelca zespołu, a dobrym występem sprawił sobie bardzo dobry prezent na 29. urodziny. Kolejny mecz Stal Gorzów rozegra za tydzień, kiedy to na wyjeździe zmierzy się z KU AZS UZ Zielona Góra.

 

 

Po meczu powiedzieli:

Dariusz Molski (trener Stali Gorzów): To na pewno nie była żadna bułka z masłem, bo długo się męczyliśmy. Może wygraliśmy dychą, ale przy naszym normalnym graniu powinien on być zdecydowanie inny. Ta różnica powinna być większa. Nie mogliśmy poradzić sobie z tymi biegającymi ludźmi, o czym mówiłem, że grają bardzo szybko, dynamicznie. Mieliśmy z tym dużo problemów, a ponadto nasi bombardierzy znowu nie zagrali tego, co chciałem, dlatego większość meczu siedzieli na ławce. Źle zaczęliśmy, na stojąco, jak byśmy myśleli, że mecz jest już wygrany. Stąd ten niemrawy początek. Zmieniliśmy obronę na agresywniejszą i od razu udało się odskoczyć na 14:7. Potem nagle zaczął się festiwal niewykorzystanych sytuacji i zrobiła się różnica pięciu bramek. Trzeba było dobić rywala i wtedy się bawić, a my zaczęliśmy trochę wcześniej kombinować i dlatego nie wyszły nam pewne sytuacje. Szczególnie w przewadze graliśmy niefrasobliwie, niedokładnie. Zresztą od samego początku graliśmy bardzo niedokładnie. Szybko wziąłem czas, bo nie mogłem na to patrzeć. Za dużo się nie zmieniło potem, ale na tyle, że jakoś ta przewaga rosła. Nie można chwalić czegoś, co wygrywa się z założenia. Tak sobie zakładałem, że tę przeszkodę pokonamy. Przychodzi pełna hala ludzi, a ten styl nie jest taki, jaki bym sobie życzył. Trzeba szanować tych ludzi, bo to dla nich gramy i wypada zagrać lepiej.

 

Piotr Stasiuk (trener Gwardii Koszalin): Opadliśmy z wiary, a nie z sił. Pierwsze piętnaście minut pokazało, że potrafimy walczyć i grać. Dziesięć minut przestoju zrobiło wielką różnicę w pierwszej połowie. Powiedzieliśmy sobie parę rzeczy w szatni. Zaczęła ta gra iść, ale w pewnym momencie znowu przestój, który kosztuje nas przegraną i stratę trzech punktów. Różne warianty były w głowie, ale jestem zawiedziony postawą chłopaków, ze względu na to, że nie może się zdarzyć tyle niewymuszonych błędów w I lidze. Tym bardziej z takim klasowym przeciwnikiem, jakim jest Stal. Musimy się uderzyć w pierś, każdy popatrzeć sam na siebie i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

 

Mateusz Stupiński (Stal Gorzów): Tak wyszło na boisku z bramkami. Taka pozycja, że kończę ataki wypracowane przez kolegów. Dwa karne, parę kontr i wpadało. Na pewno początek nie był taki, jak sobie wymarzyliśmy czy założyliśmy. Szliśmy bramka za bramkę i dopiero pod koniec pierwszej połowy odskoczyliśmy na bezpieczną przewagę, gdzie mogliśmy kontrolować wynik spotkania i tempo gry. Nie ustrzegliśmy się kilku błędów w obronie, a na to szczególnie trener kładzie nacisk.

 

Patryk Kiciński (Gwardia Koszalin): Liczyliśmy na więcej. Byliśmy bojowo nastawieni, ale niestety. Przede wszystkim błędy własne spowodowały to, że rywal odskoczył i nie było szans ich dogonić. Wykorzystywali każdy błąd, grali szybką kontrą. To robiło przewagę. Do pewnego momentu trzymaliśmy się na równi, ta gra wyglądała dobrze. Potem zdarzyła się seria błędów. Gospodarze wyszli na pięć bramek prowadzenia i konsekwentnie powiększali tę przewagę.

 

 

Stal Gorzów - Gwardia Koszalin 34:24 (17:10)

 

Stal: Marciniak - Stupiński 11, Starzyński 6, Bekisz 5, Serpina 4, Kłak 2, Turkowski 1, Chełmiński 1, Bronowski 1, Marcin Smolarek 1, Kryszeń 1, Mariusz Smolarek 1, Gałat, Droździk.

Trener: Dariusz Molski

Kierownik drużyny: Łukasz Bartnik

Fizjoterapeuta: Krzysztof Korbanek

 

Gwardia: Rycharski 1, Gryzio - Kiciński 7, Goerig 6, Tołłoczko 3, Jakutowicz 2, Dzierżawski 2, Kamiński 1, Mróz 1, Szymko 1, Prudzienica, Urbański, Czerwiński, Hertig, Steege.

Trener: Piotr Stasiuk

Kierownik drużyny: Artur Galas

 

Żółte kartki: Serpina, Stupiński, Droździk - Kiciński, Urbański, Prudzienica

Czerwona kartka: Prudzienica 50' (trzy kary)

Kary: Chełmiński, Serpina (x2), Bekisz, Marcin Smolarek, Droździk - Mróz, Dzierżawski, Prudzienica (x3), Steege

Karne: 5/8 - 2/4

 

Sędziowie: Bartosz Kowalak, Wojciech Marciniak (Poznań)

 

Widzów: około 500 osób

 

Pozostałe wyniki 8. kolejki I ligi gr. A (za zprp.pl):

Sokół Porcelana Lubiana Kościerzyna - Orlen Wisła II Płock 24:20 (12:12)

WKS Grunwald Poznań - MKS Nielba Wągrowiec 22:23 (9:7)

MKS Mazur Sierpc - MKS Real Astromal Leszno 24:27 (12:17)

AZS UW Warszawa - Polski Cukier Pomezania Malbork 34:35 (17:15)

MKS Grudziądz - KU AZS UZ Zielona Góra 29:34 (19:15)

OKPR Warmia Energa Olsztyn - SPR GKS Żukowo 35:26 (16:10)

pauzuje: SMS ZPRP Gdańsk

 

Autor: Marcin Malinowski

piłka ręczna, stal gorzów, i liga, gwardia koszalin - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się