:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  8°C bezchmurnie

Festiwal bramek dla Stilonu. Znakomity debiut Francuza

Festiwal bramek dla Stilonu. Znakomity debiut Francuza

Stilon Gorzów - Pniówek Pawłowice Śląskie 6:0

W spotkaniu 23. kolejki III ligi grupy III doskonale spisał się Stilon Gorzów. W domowym starciu gorzowianie rozbili Pniówek Pawłowice Śląskie 6:0. Ostatnie minuty były już całkowitą dominacją i deklasacją w wykonaniu "niebiesko-białych".

 

Sporo zmian w ekipie gospodarzy względem poprzedniego domowego spotkania. W wyjściowym składzie pojawił się Mateusz Kwiatkowski, a na ławce zasiedli Francuz Redoine Aouchet i Japończyk Motoki Kakehi. Początek był dla gości, którzy więcej czasu spędzali przy piłce i to do nich należały pierwsze ataki, w tym bardzo niecelny strzał bezpośrednio z rzutu wolnego oraz uderzenie głową Dawida Morcinka z 8. minuty, które również przeleciało nad poprzeczką. Gorzowianie musieli się mocno napocić z wybijaniem piłki i przejściem do ofensywy.

 

Musiało minąć dziesięć minut, by podopieczni Adama Gołubowskiego zaczęli częściej zapuszczać się pod bramkę Grzegorza Kleemanna. Aktywny był Abdul Moustapha Ouedraogo, ale brakowało dokładności w jego dograniach. Z innej sytuacji uderzył Kwiatkowski, ale dobrze spisał się golkiper. Jeszcze lepszą okazję miał Jakub Okuszko, który stanął sam na sam z bramkarzem przyjezdnych, lecz za długo zwlekał ze strzałem i nie zmieścił "futbolówki" między nogami rywala. Po dwóch kwadransach goli nadal nie oglądaliśmy, choć Stilon popisał się kolejną znakomitą akcją, wymieniając kilka podań z pierwszej piłki, ale o jedno za dużo, bo z 15. metra prosiło się już o strzał.

 

Do końca pierwszej połowy gra toczyła się już bardziej w środku pola, a piłkarzy orzeźwiły krótkotrwałe opady deszczu. W ostatnich sekundach doszło jeszcze do przewinienia na graczu miejscowych. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował się Bartosz Flis i była to znakomita decyzja. Strzelił w samo okienko bramki Kleemanna, dając gorzowianom prowadzenie 1:0. Arbiter kilkanaście sekund po wznowieniu ze środka boiska zakończył pierwszą część spotkania.

 

W przerwie deszcz wrócił z dużo większą siłą, odstraszając nieco kibiców i niektórych zapędzając pod trybunę krytą. Stilon Gorzów zdecydowanie nie ma szczęścia do pogody w tej rundzie. Sędziowie wznowili mecz, a po niespełna dwóch minutach gospodarze dostali prezent od przeciwnika. Rzut karny za zagranie piłki ręką wykorzystał Piotr Rymar. W kolejnych minutach do głosu dochodzili zawodnicy obu stron. Ulewa dała im się we znaki, stąd też nieco mniej dokładne i źle wymierzone pod względem siły podania. Ekipie ze Śląska nie przeszkodziło to jednak w przeprowadzeniu dość sprytnej akcji, zakończonej strzałem głową. Na posterunku był jednak Krystian Rudnicki.

 

W końcu jednak opady ustąpiły, a w ich miejsce rozpoczął się napór "niebiesko-białych", którzy co chwilę stwarzali zagrożenie dla Pniówka. Bardzo rzadko odgryzali się goście, których akcje były skutecznie przerywane, a nieliczne próby strzału blokowane. Niebezpiecznie zrobiło się przy wybiciu Rudnickiego, bowiem bramkarz się poślizgnął. Piłka jednak nie opuściła pola karnego, więc gracz z Pawłowic Śląskich i tak nie mógł by kontynuować. Prowadzenie powiększył za to gorzowski zespół za sprawą Łukasza Zakrzewskiego, który dostał podanie za plecy, ale zdążył przyjąć i uderzyć zanim pod nogi wpadł mu bramkarz. Chwilę później mógł jeszcze podwyższyć inny rezerwowy, Jędrzej Drame, ale przestrzelił.

 

W międzyczasie na boisku pojawił się Aouchet. Debiutant również wpisał się do protokołu. Jego uderzenie nie było może mocne, ale przeleciało bardzo blisko słupka i Kleemann nie sięgnął piłki, co oznaczało 4:0 dla drużyny z Gorzowa, która do samego końca nie oddała już inicjatywy i jeszcze bardziej pogrążyła rywala za sprawą Zakrzewskiego, który trafił w doliczonym czasie gry. Kilka chwil później na indywidualną akcję zdecydował się Francuz ze Stilonu i... ponownie pokonał bramkarza Pniówka, ustalając wynik na 6:0. Damian Czukiewski dał jeszcze pograć, ale więcej goli już nie było.

 

Za tydzień Stilon Gorzów czekają derby Ziemi Lubuskiej. 21 kwietnia zmierzą się w Zielonej Górze z miejscowym Falubazem.

 

 

Po meczu powiedzieli:

Adam Gołubowski (trener Stilonu Gorzów): Jesteśmy bardzo zadowoleni. Mimo, że jest bardzo wysoki wynik i zero z tyłu, to widać w chłopakach i we mnie cały czas taką złość sportową i niedosyt. Wciąż siedzi w nas ten start i cztery porażki. Jestem zadowolony, że jest zero z tyłu, ale z gry defensywy już nie. Wydaje mi się, że mieliśmy ze trzy, cztery słabsze momenty w obronie. Było kilka błędów przy wyprowadzeniu, dwie czy trzy głupie straty. Zespół jednak dobrze wracał. To zwycięstwo mam nadzieję nas podbuduje i wróci pewność siebie taka, jaka być powinna i za tydzień w derbach z Falubazem potwierdzimy to, że jesteśmy mocną drużyną. Pierwsza połowa była trudna. Bronili dobrze, blisko siebie. Przedpole było zagęszczone i nie mogliśmy przyspieszyć gry, czyli zagrać z pierwszej piłki czy na dwa kontakty. Przede wszystkim też przez zły stan płyty. Ten zespół zbudowany jest na zawodnikach filigranowych, kreatywnych, którzy lubią się utrzymywać przy piłce. Jeżeli tego nie możemy robić, to jest trudno. Bartek Flis ma urodziny i zrobił prezent sobie i nam wszystkim. Po jego bramce zeszło z nas ciśnienie. W przerwie porozmawialiśmy sobie jeszcze po męsku, bo były momenty, w którym więcej wymagam od zawodników. W drugiej połowie popadał deszcz i boisko było fajniejsze do gry. Zmiany pokazują, jak silną mamy ławkę. Łukasz Zakrzewski ma może pecha, że wchodzi z ławki, ale taki jest plan na niego, że on ma wejść na zmęczonych przeciwników i wkładać bramki. Mam nadzieję, że się nie obrazi, bo mało gra. Strzela, a to najważniejsze dla napastnika. Redoine Aouchet pokazał umiejętności. Jest to zawodnik, który w takiej grze kombinacyjnej, gdzie ma fajne boisko, będzie grał. Już dużo lepiej wygląda praca bez piłki, ale potrzebuje jeszcze czasu. W takich warunkach, jak graliśmy z Polkowicami czy Dzierżoniowem, to musieliśmy walczyć. W mojej ocenie on nie był na to gotowy, ale to już gdybanie. W środę, mimo że w rezerwach, pokazał się z dobrej strony. Ma swoje atuty. Jak ma piłkę przy nodze, to wie, co z nią zrobić, kiedy uderzyć, podać. Jeden na jeden to chyba nikt nie zabierze mu piłki. Po stracie trzeba jednak gonić i jak będzie to robił, to będzie grał. Cieszymy się, ale to dopiero drugie zwycięstwo w sześciu kolejkach. Mam nadzieję, że będziemy powoli o tym zapominać. Zwycięstwo chciałbym zadedykować prezesowi Norbertowi Sawickiemu, który w tych trudnych chwilach nawet na moment nie zwątpił i cały czas wspiera mnie i klub. Robi wszystko, żeby Stilon się rozwijał.

 

Jan Woś (trener Pniówka Pawłowice Śląskie): Nasz zespół wyglądał bardzo słabo, szczególnie w drugiej części meczu. Przyjechaliśmy tutaj z planem, żeby do przerwy nie stracić bramki. Myślę, że dość konsekwentnie go realizowaliśmy do 45. minuty, kiedy sfaulowaliśmy zawodnika przed polem karnym, na co uczulaliśmy naszych graczy na odprawie, żeby tego nie robili, bo widzieliśmy, że boisko jest trudne do prowadzenia ataku pozycyjnego. Zagraliśmy piątką obrońców, nastawiliśmy się na kontry i myślę, że pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była najgorsza. Boisko na pewno utrudniało grę naszemu rywalowi. Bramka w końcówce pierwszej części zburzyła nasz plan, a ta z rzutu karnego na początku drugiej połowy zmieniła całkowicie oblicze tego meczu. Zespół Stilonu ma w swoim składzie bardzo dobrych zawodników i potwierdził to w dalszej części spotkania. Myślę, że mój czas w zespole z Pawłowic się zakończył. Oddam się do dyspozycji zarządu. Po tym meczu widać, że ta chemia między mną a zespołem się skończyła. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Szkoda, że w moim przypadku jako pokonany.

 

Łukasz Zakrzewski (Stilon Gorzów): Pierwsza połowa była ospała. Byliśmy nie w sosie, każdy rozluźniony, nie był dobrze skupiony na grze i stąd te błędy, które popełnialiśmy. W przerwie trener powiedział kilka ostrych słów i chłopacy się obudzili. Efektem tego jest wynik. Ciężka praca na boisku. Myślę, że każdy zostawił bardzo dużo zdrowia i możemy cieszyć się z wygranej. Mimo, że wygraliśmy 6:0 to był to bardzo trudny mecz. Zwyciężamy ciężką pracą. Jest na pewno jakaś wewnętrzna złość, bo chciałbym być zawsze podstawowym zawodnikiem, znaczącym punktem drużyny. Jednak to, że trener daje mnie na ławkę nie znaczy, że mam się obrażać. Dodaje mi to dodatkowego kopa do pracy. Chcę strzelać jak najwięcej bramek.

 

 

Stilon Gorzów - Pniówek Pawłowice Śląskie 6:0 (1:0)

Flis 45+1', Rymar 48' (karny), Zakrzewski 77', 90', Aouchet 87', 90+2'

 

Stilon: Rudnicki - Ogrodowski, Kaczmarczyk, Okuszko (58' Zakrzewski), Kwiatkowski, Jakubowski (67' Drame), Łaźniowski, Pawłowski, Flis, Ouedraogo (78' Aouchet), Rymar (59' Maliszewski)

Trener: Adam Gołubowski

 

Pniówek: Kleemann - Antończyk (83' Gaszka), Szary, Nowara, Morcinek (69' Glenc), Wuwer (65' Pieczka), Szatkowski, Ciuberek, Wójcik, Witkowski (65' Krakowski), Przybyła

Trener: Jan Woś

 

Sędzia główny: Damian Czukiewski (Legnica)

Żółte kartki: Rymar 39', Ogrodowski 49' - Wójcik 49', Przybyła 57', Ciuberek 89'

 

Pozostałe mecze 23. kolejki III ligi gr. III (wyniki za 90minut.pl):

Zagłębie II Lubin - Piast Żmigród 1:3

Górnik II Zabrze - Skra Częstochowa 3:1

Rekord Bielsko-Biała - Ruch Zdzieszowice 0:0

BKS Stal Bielsko-Biała - Stal Brzeg 2:1

Polonia Głubczyce - Lechia Dzierżoniów 2:1

Unia Turza Śląska - Falubaz Zielona Góra 3:1

Ślęza Wrocław - Gwarek Tarnowskie Góry 0:2

Miedź II Legnica - KS Polkowice 0:1

 

Autor: Marcin Malinowski

piłka nożna, iii liga, stilon gorzów, pniówek pawłowice Śląskie - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się